Kanał RSS
Kanał RSS

Flet, wcale nie zaczarowany….

Metoda Lidii Bajkowskiej
autor fot.: Dorota Wodzińska

Dzieci uwielbiają muzykę. Do czasu, kiedy pójdą do pierwszej klasy…

Wtedy lekcje tego przedmiotu stają się zmorą. Zmuszane do gry na flecie prostym zaczynają muzykę nienawidzić. Ich malutkie paluszki nie sięgają, żeby pokryć całkowicie otwory w tym instrumencie. Z fletu wydobywają się tylko piski i fałsze. Dzieci psują sobie słuch, powtarzając głosem nieczyste dźwięki. W konsekwencji takiej edukacji zaczynają unikać kontaktu z muzyką.

Wcześniejsza, miła zabawa zamienia się w horror, a gdy dorastają do wieku młodzieńczego, zaczynają mieć fobie na sam widok orkiestry symfonicznej. Doprowadzają do tego traumatyczne wspomnienia związane z nauką gry na flecie w szkole, który był za wcześnie wprowadzony.

Naukę muzyki powinno zacząć się od instrumentów klawiszowych, gdzie dźwięk jest gotowy i od razu ładnie brzmi (fortepian, organy elektroniczne, instrumenty sztabkowe). Fortepian dla Polaków jest instrumentem narodowym, symbolem salonu romantycznego, geniuszu Fryderyka Chopina, największego naszego kompozytora, któremu nie było równych. Na fortepianie, jak sugeruje sama jego nazwa, można pokazać, jak brzmią dźwięki głośne i ciche oraz wszystkie niuanse dynamiczne od piano pianissimo do forte fortissimo, można pokazać dźwięki o różnych wysokościach, nauczyć rozpoznawać tonacje molowe czy durowe, uwrażliwiając tym samym na piękno muzyki.

Wystarczy 45 minut bajkowej, twórczej lekcji, aby dzieci zagrały z nut na fortepianie czy na innym instrumencie klawiszowym (sztabkowym) prostą melodię np. ulubionej piosenki. W końcu w muzyce mamy tylko 7 nut - 7 liter muzyki.

Nie może być niszczona w dzieciach chęć obcowania ze sztuką. Flet i to do tego plastikowy, bo taki kupują ze względu na cenę rodzice, nie jest w stanie zastąpić bogactwa dźwięków fortepianu.

Wprowadzając dziecko w świat muzyki poważnej, trzeba pamiętać, że jest to również świat abstrakcji. Nawet najpiękniejsze przykłady muzyczne dobrane do wieku i poziomu najmłodszych, jako samo słuchanie muzyki, nie zainteresuje je tak jak muzyka skorelowana z innymi artystycznymi działaniami. Personifikacja pojęć muzycznych i skojarzenia obrazowe pomagają w ich zapamiętaniu, znaczeniu i zrozumieniu roli, jaką odgrywają. Dziecku łatwiej przyswoić sobie wtedy muzyczne abecadło.

Peerelowska „nauka nut” oparta na fonogestyce (nuty z powietrza) i solmizacji (wprowadzonych jako dodatkowe utrudnienia) pokutuje do dziś w nauczaniu najmłodszych. Takie podstawy nie mają nic wspólnego z naszą kulturą muzyczną, z której wyrośli Chopin, Moniuszko, Wieniawski, Szymanowski, Lutosławski, Górecki, Penderecki, Kilar i inni.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...