Kanał RSS
Kanał RSS

Jak to z lekcjami muzyki w PRL było i czy dzisiaj jest inaczej?

Metoda Lidii Bajkowskiej
autor fot.: Dorota Wodzińska

Jednym z celów wychowania dzieci i młodzieży w PRL było wychowanie społeczeństwa socjalistycznego. Podręczniki szkolne, głównie do historii, języka polskiego, muzyki, w tamtej epoce były narzędziami służącym do indoktrynacji dzieci i młodzieży. Programy wychowania muzycznego były specjalnie brane „pod lupę”. Tendencyjnie dobierano repertuar, w którym przeważały pieśni ideowe, jak: Na barykady, ludu roboczy, czerwony sztandar do góry wznieś…

Po okrągłym stole rynek podręczników otworzył się na nowe trendy. W podręcznikach do muzyki zaczęto zmieniać repertuar dotyczący pieśni i piosenek. Jednak same metody nauczania tego przedmiotu w szkołach nie zmieniły się w ogóle, jakby nie pozwolono nauczycielom na stworzenie własnych, twórczych kreacji. Metodycy starej daty, którzy stali na straży dawnego systemu dopilnowali, żeby do obecnego, wczesnoszkolnego nauczania zintegrowanego, wprowadzić treści żywcem przeniesione z „Elementarza do muzyki” z czasów PRL, które pomieszane z nauką polskiego, matematyki, środowiska, stały się jeszcze bardziej zawiłe. Nauczanie zintegrowane, zmora polskich szkół, okazało się totalną klapą. Ale nadal obowiązuje, choć niektórzy próbują od tego systemu odchodzić. Dzieci miały nosić tornistry „lekkie jak piórka”, a noszą „worki z kamieniami”. Metoda okrzyczana „przedmiotowym Frankensteinem” nie zdała egzaminu w zderzeniu z rzeczywistością, tym bardziej, że muzyki uczą nauczyciele nauczania początkowego, zupełnie nieprzygotowani do zawodu. Takie nauczanie zintegrowane, gdzie występuje zbitka przedmiotów ogólnokształcących, muzyki i plastyki, jako sieczka tematyczna, jest bardzo groźne, ponieważ buduje nową, holistyczną rzeczywistość u dzieci.

Próby i kombinacje stworzenia w starszych klasach „muzyko-plastycznych” lekcji (pod sympatyczną nazwą „sztuka”) też nie zdały egzaminu, bo gdzie szukać dwufakultatywnych nauczycieli, muzyko-plastyków czy odwrotnie, i czy w ogóle są tacy?

Dlaczego sztukę w naszym kraju traktuje się często jako zło konieczne? Dlaczego spycha się ją w nauczaniu na najdalszy plan? Podobno Polska chce dorównać innym krajom UE, bardziej rozwiniętym, również pod kątem kultury. Dzieci nie potrafią śpiewać. Młodzież uprawia „śpiew stadionowy”, bo w większości tylko taki zna. Muzyka przecież ma za zadanie uwrażliwiać, kształcić odbiorcę poprzez właściwą percepcję, zainteresować, rozwinąć zamiłowania, wychowywać przez sztukę, podnieść poziom i kulturę społeczeństwa.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...