Kanał RSS
Kanał RSS

Kobieta w więzieniu

Kobiety w więzieniach
Sławomir Sikora

W czterech zakładach karnych: Czersku, Grudziądzu, Krzywańcu i Lublińcu oraz w trzech aresztach śledczych w: Kamieniu Pomorskim, Nisku i Ostródzie, a także w licznych oddziałach dla kobiet przebywa łącznie 2309 więźniarek, co stanowi 2,87 proc. całej populacji więziennej. Blisko 35 proc. z nich to zabójczynie.

 Dlaczego trafiają do więzienia?

Autor: Paulina Prętkowska

Wśród skazanych kobiet za zabójstwo partnera, najczęściej odbywających karę od 8 do 10 lat pozbawienia wolności, przeważają ofiary przemocy domowej.

Żadna z nich nie przewidywała, że z ofiary stanie się sprawcą. Zabijały w domu, w trakcie kolejnej awantury, a swój czyn postrzegają jako formę obrony przed przemocą wobec siebie i dzieci, jako reakcję na ból i często wieloletnie cierpienie. Chociaż nie znajdowały usprawiedliwienia dla znęcania zjawiska się nad rodziną część z nich czuło się winnych przemocy, bo ich zdaniem nie przygotowywały posiłków na czas, w domu panował bałagan, nie powinny dopuścić do przemocy, piły razem z partnerem. Pozostawały w krzywdzącym je związku ze strachu, ze względu na dobro dzieci, miłość i wiarę, że oprawca zmieni się pod ich wpływem. Nadal tkwią w poczuciu krzywdy i swojej bezsilności, bowiem uważają skutki swojego czynu za zbyt surowe, a karę wieloletniego pozbawienia wolności za dalsze używanie wobec nich przemocy. Boleśnie odczuwają rozłąkę z dziećmi, wobec których nie sprawdziły się jako matki, bo nie uchroniły ich od przemocy.

W większości skazane kobiety nie posiadają wykształcenia adekwatnego do potrzeb rynku pracy, często brakuje im nawyków społecznych, są naznaczone brutalizacją życia. Dlatego w więzieniu nie tylko uczestniczą w programach przeciwdziałania przemocy czy uzależnieniom, ale uczą się też zdrowego stylu życia, aktywności ruchowej i twórczej, podstawowych funkcji życiowych.

Jak naprawdę wygląda życie kobiet w więzieniu?

Trafiłam kiedyś przypadkiem na stronę, w której został opublikowany list więźniarki opisującej życie za kratkami.

"Kiedyś przyrzekłam sobie, że prawda o zakładzie karnym musi ujrzeć światło dzienne, ludzie powinni dowiedzieć się prawdy. Obecnie mam 50 lat trafiłam do zakładu ponad siedem lat temu. To, co tam zobaczyłam to horror. To, że jest się skazanym przez sąd to dodatkowo jest się karanym, tam za murami. Oni stanowią swoje odrębne prawo. Można powiedzieć to Państwo w Państwie.

Trafia tam wiele młodych dziewczyn, kobiet, matek, które po raz pierwszy weszły w konflikt z prawem. Nie mogą oczekiwać pomocy ze strony wychowawców, psychologów, którzy tam są zatrudnieni, jest się zdanym samemu na siebie. Cele są przepełnione kobiety muszą odbywać karę z skazanymi chorymi na AIDS, które się odgrażają, że załatwią zdrowe osoby. W celach przebywają z morderczyniami - recydywistkami. Na parterze są skazane narkomanki. Na pierwszym piętrze są psychicznie chore, na górze oddział śledczy. W odrębnym skrzydle oddział VI. Zdarza się, że funkcjonariuszka wpuszcza na oddział śledczy, do cel recydywistki, które zwyczajnie okradają skazane, które tam trafiły po raz pierwszy.

Pani psycholog zamiast pomóc skazanym zwraca się do psychiatry i młode dziewczyny, które są załamane faszerują psychotropami. Przebywałam z młodymi dziewczynami, odradzałam im branie jakichkolwiek psychotropów. Stałam się bardzo niewygodna dla całego Zakładu Karnego. Panuje tam zakłamanie ze strony pani dyrektor jak pani dyrektor penitencjarnej, wychowawców i psychologów. Kiedy skazana za dużo widzi, słyszy jest transportowana na drugi koniec Polski do innego zakładu. Żadna skarga nie ma prawa wyjść po za mury więzienia - skazana jest szantażowana przepustkami lub transportem do innego zakładu. Wszystko jest tuszowane i uciszane.

Kobiety są bite przez funkcjonariuszy, przez współosadzone - wielokrotne recydywistki - żadna sprawa pobić nie trafia do sądu.

Byłam świadkiem, kiedy skazana miała widzenie z rodziną godzinę czekała w sali widzeń, aby kupić kawę - zdenerwowała się i za głośno zawołała, klawiszka oraz klawisz, którzy mieli służbę powiedzieli jeden do drugiego "zostaw ją jutro mamy nockę to się nią zajmiemy", była to starsza kobieta. Na drugi dzień po wieczornym apelu oraz zamknięciu cel słyszałam krzyki tej kobiety rano już jej nie było. Nie wiem, co się z nią stało.

Leczenie w tym zakładzie to drugi horror leki na tacę rozkłada skazana wielokrotna recydywistka zdarzały się pomyłki w podanych lekach. Dla personelu Z.K. nie było to zjawisko nadzwyczajne. W zakładzie jest jeden lekarz, który pomaga w sprawach kardiologicznych, dermatologicznych, ginekologicznych, onkologicznych.

Skazanym przy próbach samobójczych jest udzielana pomoc na miejscu w celi - podłącza się daną osobę pod kroplówkę i sprawa załatwiona.

Skazane były wykorzystywane seksualnie przez funkcjonariuszy w kuchni na stołach . Nawet dowódcy zmian po zamknięciu cel wieczorem brali sobie skazane do pokoju na "rozmowy".

W zakładzie z byle okazji organizowane są imprezy - alkohol, jedzenie i tańce. Tak bawili się pani dyrektor, dyrektor penitencjarna, wychowawcy, psychologowie nawet ksiądz. I to wszystko było wliczone w koszty, czyli za pieniądze podatników.

Na służbie nocnej klawisze piją notorycznie alkohol.

Skazane boją się o swoje życie, że może coś się im stać, tragicznego. Po za mury tego zakładu nic nigdy nie wyjdzie, żadna prawda nie ujrzy światła dziennego. Ktoś powinien powiedzieć nie tylko prawdę społeczeństwu, lecz prawda powinna ujrzeć światło w innych państwach Unii".


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...