Kanał RSS
Kanał RSS

Kuźnia talentów

O jedynym po wojnie warszawskim Liceum Muzycznym, które funkcjonowało w latach 1950-1964, mówiono: kuźnia talentów. Na konkursowe egzaminy wstępne przyjeżdżali najzdolniejsi absolwenci podstawowych szkół muzycznych z całej Polski.

Liceum Muzyczne mieściło się w Alejach Ujazdowskich 6 a, przy skrzyżowaniu z ulicą Piękną, naprzeciwko Parku Ujazdowskiego. Niedaleko, przy ulicy Myśliwieckiej znajdowała się przylicealna bursa. Do dziś są to urzekające tereny w sercu Warszawy. 

Neorenesansowy Pałac Aleksandra Rembielińskiego, zbudowany w 1859 r., nazywany też pałacem Lesserów, od strony frontowej zdobi portyk koryncki składający się z sześciu kolumn. Odbudowany w 1949 r., do dziś urzeka swoim pięknem. Dlatego mieszczące się w nim Liceum Muzyczne dysponowało pełną przepychu salą koncertową ze sceną jak w filharmonii, w której odbywały się egzaminy i koncerty uczniów oraz studentów PWSM. Żeby uczyć się w tej pałacowej szkole, chyba jedynej takiej na świecie, trzeba było ćwiczyć wiele godzin dziennie, bo same zdolności bez pracy nie wystarczyły. Nieprzypadkowo dawni wychowankowie mieli znaczący wpływ na rozwój polskiej kultury, sztuki i nauki. 

Aby i moje marzenia o tym Królestwie Muzyki się spełniły, musiałam zagrać najlepiej jak potrafiłam. Na egzaminie usiadłam do fortepianu i trzy razy powtórzyłam magiczne słowo, którego nauczyła mnie prof. Maria Twardowska -spokój, spokój, spokój… Położyłam ręce na klawiaturze i byłam tylko ja i fortepian. Przez uchylone okna pałacu Rembielińskiego było słychać każdy dźwięk. Otwierano wtedy okna, bo na ulicy była cisza. Jedynie ptaki obudzone wiosennym słońcem śpiewały bez końca. 

Miałam dużo szczęścia, że na egzaminie wstępnym do Liceum Muzycznego była prof. Natalia Hornowska, pianistka i również pedagog Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej, która wybrała mnie do swojej klasy fortepianu. Na koniec pierwszej klasy liceum grałam „Rondo-Capriccioso” Feliksa Mendelssohna. Po egzaminie wyszła moja pani profesor i powiedziała, że dostałam piątkę z minusem - tak długim jak od Liceum Muzycznego do Placu Trzech Krzyży. 

Zajęcia z przedmiotów ogólnokształcących w Liceum Muzycznym odbywały się w pałacowych komnatach zamienionych na klasy. Lekcje fortepianu z prof. Natalią Hornowską miałam po południu, w Pałacu Sobańskich, w ślicznej salce na półpięterku, cudownie oświetlonej, z fortepianem, w przylegającej do pałacu kordegardzie, też w Alejach Ujazdowskich. Liceum znajdowało się na parterze, a na pierwszym piętrze mieściła się Państwowa Wyższa Szkoła Muzyczna, która podobno „pękała w szwach” i trzeba było wynajmować sale wykładowe m.in. w Pałacu Sobańskich. 

Obecne Państwowe Liceum Muzyczne, nie tylko ze względu na inną lokalizację, nie ma już nic wspólnego z dawnym Liceum, które przeżywało swoje złote czasy w Pałacu Rembielińskiego. Tamto Liceum Muzyczne umarło wraz ze śmiercią wspaniałego człowieka, jakim był oddany młodzieży i muzyce, ukochany przez uczniów - dyrektor Liceum od 1952 r., Aleksander Jarzębski. Zginął w katastrofie lotniczej na Okęciu w 1962 r.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...