Kanał RSS
Kanał RSS

ANALFABETYZM W MUZYCE! – szokujące fakty o edukacji muzycznej

Wszystkie dzieci uwielbiają bawić się przy muzyce, tańczyć i śpiewać. Dlatego należy okres dzieciństwa, który jest okresem optymalnej wrażliwości wykorzystać i szeroko otworzyć przyszłym melomanom bramy do całego królestwa muzyki pokazując im najpiękniejsze i ponadczasowe dzieła. Im wcześniej tym lepiej.
Bardzo błędne jest twierdzenie, np.”moje dziecko nie ma słuchu”. Każdy zdrowy człowiek ma słuch muzyczny ponieważ ma to zapisane w genach i jest wystarczająco zdolny, żeby śpiewać czy grać na instrumencie. Tak jak jesteśmy zaprogramowani do nauki języka, tak samo jesteśmy zaprogramowani do nauki muzyki. Jeśli nie wykorzystamy tej szansy, to zmarnujemy ją bezpowrotnie. Dając możliwości uczestnictwa dzieci w kulturze muzycznej, możemy rozwinąć ich zdolności muzyczne, uwrażliwić na sztukę, piękno, dobro. Fascynacja dziecka i zauroczenie muzyką, może mieć wpływ na całe jego dorosłe życie. Znam wielu takich, którzy wprowadzeni przez rodziców jako malutkie dzieci na sale koncertowe, dziś bez muzyki nie mogli by żyć. Jak wielki i dobroczynny wpływ na rozwój duchowy i intelektualny dziecka ma muzyka, jeśli jest mu dobrze, interesująco i z miłością pokazana nie muszę nikogo przekonywać. W naszym kraju, jak i w wielu innych z muzyką jest źle. Ludzie są muzycznie zaniedbani (to samo dotyczy też plastyki). Zawinił tu system oświatowy, brak godzin na przedmioty artystyczne i błędne metody nauczania.

Jak pisałam dzieci uwielbiają bawić się przy muzyce, tańczyć i śpiewać. Do czasu, kiedy pójdą do szkoły. Wtedy lekcje muzyki stają się zmorą. Zaczynają muzykę nienawidzić a nauka nut ” z powietrza” jest dla nich traumą nie do pokonania. I jest to fakt, któremu trudno zaprzeczyć.
Świadomość ludzi związana z dobroczynnym oddziaływaniem muzyki na człowieka jest znikoma. Traktuje się ją w najlepszym przypadku jedynie jako formę rozrywki sięgając nie zawsze po muzykę szlachetną, nie dostrzegając zagrożeń jakie niesie ze sobą słuchanie zbyt głośnej muzyki rockowej lub jeszcze cięższych gatunków. Taki jazgot, błędnie nazwany muzyką, towarzyszy nam na każdym kroku: w galeriach handlowych, restauracjach, płynie z radia.

Niestety Polska to kraj ludzi niewrażliwych na dobrą muzykę, System naszej edukacji muzycznej, a właściwie jego brak, zaprzepaszcza szansę daną nam przez naturę. Od lat walczę, aby zmienić taki stan rzeczy.
Społeczeństwo za wyjątkiem garstki melomanów i bywalców sal koncertowych nie uczestniczy w muzycznym życiu kulturalnym a recitale czy koncerty symfoniczne odbywają się często przy pustej widowni. Czy musimy być dalej kolejnym pokoleniem głuchych, całkowicie zmarnowanym muzycznie?

Muzyka to taka dziedzina, która łagodzi obyczaje, uwrażliwia na piękno i dobro, jest niezbędna w procesie wychowawczym dzieci i młodzieży, odciąga od złych nawyków i podnosi poziom kultury całego narodu. Dzieci, które uczęszczają do szkół artystycznych, w tym przypadku muzycznych różnią się w większości od tych, co całe dnie spędzają na podwórkach. Kontakt na co dzień ze sztuką bardzo je rozwija: duchowo, emocjonalnie i intelektualnie. Dlaczego wszystkich dzieci nie objąć programem wychowania przez sztukę. Przecież to nie są aż takie koszty, żeby w szkole było więcej godzin muzyki, plastyki -ale takiej z prawdziwego zdarzenia. Wiadomo, że nie wszyscy muszą zostać wirtuozami, ale mogą być znawcami, koneserami tej pięknej dziedziny, co będzie miało zbawienny wpływ na całe ich młode i dorosłe życie.

Wenezuela wyrwała dzieci z podwórek, narkotyków i band. Stworzyła tysiące orkiestr w cały kraju, Dzieci jeżdżą po świecie, koncertują i odnoszą sukcesy. Dlaczego nie podnieś kultury muzycznej w Polsce, stworzyć dziecięcych orkiestr, zespołów, teatrów w każdej szkole. Ale czy znajdą się pasjonaci, którzy podejmą takie wyzwanie?

Muzyka kształci też język potoczny, gdyż trudno przebywając w „królestwie muzyki” używać wulgaryzmów. We wszechobecnej neokulturze język potoczny patologizuje się coraz bardziej. Młodzież nie potrafi już poprawnie mówić, ich mowa z dnia na dzień ubożeje, ale bogaci się o przekleństwa, którymi często zaczynają i kończą każde zdanie.

Wprowadzając dziecko w świat muzyki poważnej trzeba pamiętać, że jest to również świat abstrakcji. Nawet najpiękniejsze przykłady muzyczne dobrane do wieku i poziomu najmłodszych, jako samo słuchanie muzyki, nie zainteresuje je tak, jak muzyka skorelowana z działaniami plastycznymi, ruchem, tańcem, śpiewem, dramą czy teatrem obrzędowym.
Połączenie muzyki z obrazem zmieniających nieustannie swój kształt i ruch postaci ułatwi dziecku zrozumienie inspiracji, a może też intencji twórczej kompozytora. Przez skojarzenia obrazowe łatwiej można zrozumieć nie tylko świat muzycznej abstrakcji ale też prawa, które ją rządzą. Nie można z góry zakładać, że muzyka poważna jest dla dziecka za trudna. Dzieci lepiej przyjmują klasykę nawet niż dorośli, co zaobserwowałam w czasie 40 letniej praktyki pedagogiczno – artystycznej.

Moja metoda, polega na tym, ze wprowadzam niepostrzeżenie dziecko w świat dźwięków. W konsekwencji taka percepcja może doprowadzić małego słuchacza do odkrycia przyjemności i radości z niej płynącej. Najlepszy repertuar na tym etapie to utwory programowe, ilustratorskie, nawiązujące do zjawisk przyrody, zdarzeń czy motywy stworzone na podstawie baśniowych tematów, które wiadomo, że najsilniej działają na psychikę i wyobraźnię dziecka.

Personifikacja pojęć muzycznych pomaga w ich zapamiętaniu, znaczeniu i zrozumieniu roli, jaką odgrywają. Np. muzyczna Baba- Jaga czyli czarownica Fermata, porywała nuty i wydłużała im głosy, bo chciała, żeby były tak długie, jak jej nos. Czarownik Akord natomiast śpiewał głosami nut i to wszystkimi naraz. Raz był okrutnym potworem i wtedy nie potrafił śpiewać tylko fałszował. Innym razem potrafił być dobry i czarujący. Wtedy śpiewał pięknie, czysto a zachwycone nuty same oddawały mu wszystko, co miały najlepszego, swój głos, swój dźwięk..

Wystarczy 45 minut pokazowej, bajkowej lekcji, aby dzieci zagrały w oktawie razkreślnej z nut, na fortepianie czy innym instrumencie klawiszowym, prostą melodię np. ulubionej piosenki. W końcu w muzyce mamy tylko 7 nut.

Jak ważne jest, żeby dzieci patrząc świadomie na pięciolinie zaśpiewały kolejne dźwięki gamy, jak ważne jest, żeby umiały zagrać proste melodie i piosenki. Dzieci i każdy, kto zrozumie język muzyki i pozna muzyczne abecadło – polubi ten przedmiot. Bo to co się rozumie, to się kocha i jest to prawda stara jak świat. Dziecko jest dumne z siebie, że poznało tajemnicę zapisu nutowego, która od tej chwili jest już i jego tajemnicą, a swoje przecież kocha się najbardziej.

Dam przykład. Jeśli mamy dwie książki jedną w naszym języku a drugą w obcym, którego nie znamy, to wiadomo, że sięgniemy po tę, którą możemy przeczytać i taką zaakceptujemy. Podobnie jest z muzyką.

Głównym atutem mojej metody jest jej INTERAKTYWNOŚĆ. W moich książkach dzieci mogą rysować, kolorować obrazki, wycinać, grać na papierowej klawiaturze i komponować utworki, są odbiorcami i współtwórcami zarazem.

Z moich bajek o muzyce mogą korzystać wszyscy: rodzice, nauczyciele nauczania początkowego, wychowania muzycznego. Są też pomocą dla nauczycieli w szkołach muzycznych, uczniów ognisk muzycznych czy innych uczęszczających na zajęcia artystyczne do różnych placówek kulturalno oświatowych.. Wyczytałam na stronach internetowych, że np. „Bajka o Piosence i nutkach” jest ukochaną przez dzieci bajką na dobranoc.

Nawet ci, którzy nie znają ani jednej nuty, nauczą się wraz z dziećmi całego alfabetu muzycznego, jeśli zechcą pracować na moich książkach.
Raz jeszcze nadmienię, że wszystkie moje bajki, książki, kolorowanki czy podręczniki są uniwersalnymi pozycjami dla każdego i na każdą okazję. Mimo dużego ładunku edukacyjnego mogą też być ciekawymi lekturami.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...