Kanał RSS
Kanał RSS

Nieposłuszeństwo Obywatelskie a pewien typ spod ciemnej gwiazdy

Od blisko czterech miesięcy mój wolny czas wypełnia "Puszcza w Potrzebie". Na szczęście nie jestem w tym sam, jest ze mną kilka osób, które należą do Ekologicznej Sfory. Wspólnie i w porozumieniu postanowiliśmy trochę zmieniać świat. Nie czekać na odpowiednie instytucje, czy ludzi, których psim obowiązkiem jest dbać o nas, choćby w ramach zrównoważonego rozwoju i dostawania od nas michy żarcia. Przynajmniej powinni szczekać, jak obcy kręcą się po zagrodzie.

Być może ich zrównoważony rozwój sprowadza się wyłącznie do zaspakajania własnych potrzeb? A może po prostu są osobami z natury złymi? Mało mnie to teraz obchodzi. Ważne, że projekt zmierza ku dobremu. Nie ukrywam, że jak za coś się zabieram, to doprowadzam do końca. Czy to się komuś podoba czy nie. Pewnie tym się nie podoba, którzy są zainteresowani biernością społeczną, co przekłada się na ich wygodę życia.

Nieposłuszeństwo obywatelskie to takie moje hobby, którym staram się zarażać innych. Chciałbym o tym przypomnieć, szczególnie wszystkim tym, którzy uważają, że nie są w stanie wpływać na zmianę rzeczywistości, pozostawiając innym działanie.

Rozumiem, że zawsze można znaleźć odpowiedni argument i rozwinąć w sobie grzech zaniechania. Jasne, że najlepiej siedzi się w iluzorycznym ciepełku, nawet przy ciasnocie kokonika. Życie z pozycji niemego świadka niesprawiedliwości też jest wygodne, mimo budzących się czasem u niektórych refleksji. Tylko kiedy zacznie płonąć wasz świat nie wzywajcie innych na pomoc. Z godnością przyjmijcie w swoich zagrodach pożogę.

Cóż, przyzwyczajenie to druga skóra nas wszystkich. Tylko jedni potrafią z tym walczyć, inni z wrodzonego lenistwa poddają się. A może ze zwykłej przebiegłości? O tym już mówił Mój Bóg Jezus Chrystus. Czy coś zmieniło sie od Jego przyjścia na ziemię? Według mnie nic. Nadal żyjemy w świecie przyzwyczajeń, wygodnictwa i jak wspomniałem bylejakości.  A bylejakość pozwala na przeżywanie życia bez angażowania się na rzecz innych.

Dziś nie będzie o "bohaterach" Puszczy w Potrzebie. Choć swoje nocne refleksje rozpocząłem od naszych kampinoskich zapasów.

Zrobię sobie teraz przerwę. W telewizorze akurat leci film klasy "B" lub "C". Obejrzę do końca. A jak mnie coś natchnie to wrócę w kolejnym segmencie reklam. Przyciągnął moją uwagę, ponieważ główny bohater tropi sprawców swojego nieszczęścia. Skutecznie tropi.

Kolejnego segmentu reklam  już nie było. Amerykański Film klasy "B" wszystko dobrze się kończy. Czyli nasz pozytywny bohater odjeżdża na białym rumaku, tu metrem w objęciach skrzywdzonej wcześniej kobiety. Amerykanie lubią takie filmy, gdzie zło zostało pokonane. Trup ścielił się gęsto. Widz po obejrzeniu filmu może spokojnie wrócić do swoich zajęć czyli do zwykłości, przeciętności, bez prawa do nieposłuszeństwa obywatelskiego. Jego potrzeby bycia nieposłusznym obywatelem, jeśli takie w nim kiełkowały w pełni zostały zaspokojone. Do następnego razu, czyli do następnego seansu wykupionego za kilka dych, lub w ramach abonamentu, z jedną drobnostką czyli z prawem do przerywania filmowej iluzji.

My Polacy zaczynamy upodobniać się w większości do przeciętnego zjadacza popcornu zza oceanu. Wręcz przejęliśmy wzorce od Amerykanów, a raczej zostały nam podane na szklanej tacy przez masowe media. Dziś większość została zaprogramowana wyłącznie na odbiór pasywny.

Ok. Co mnie zainspirowało do napisania tych paru słów? A już sobie przypominam, wcześniejszy tekst, który potrzebuje wstępu. Teraz właśnie to czynię.

Przypomnę awanturę z Trybunałem Konstytucyjnym i sędzią Rzeplińskim w tle. Opera mydlana dla mas. A potem wystąpienie premier Beaty Szydło w Europarlamencie. Wielu pamięta. A przypominacie sobie pewną twarz belgijskiego europosła co to beształ tę część Polaków, co to z Kodziarzami czyli Emerytgang i innymi nowoczesnymi nie chcą mieć nic wspólnego?

Ten pan nazywa się Guy Verhofstadt. Trzykrotny premier Belgii, lewak. Ów Pan poucza premier Beatę Szydło jak ma postępować? Typowa hipokryzja europejskiego lewactwa. Szkoda, że kiedy był premierem nie potrafił zadbać o bezpieczeństwo swoich obywateli. Może dziś problem z islamskim ekstremizmem właśnie takim palantom zawdzięcza belgijskie społeczeństwo? 

W następnym poście postanowiłem się lepiej przyjrzeć Panu Guyowi Verhofstadtowi, jeśli to jego nazwisko się odmienia.

Jeszcze jedna refleksja. Żyjemy w ciekawych czasach. Dzięki sieci można jeśli tylko się chcę, znaleźć wiele interesujących informacji, oczywiście jeśli umie się szukać. Wystarczyło połączyć dwa nazwiska i okazuje się, że pouczający nas Belg to niezłe ziółko, a raczej być może łobuz spod ciemnej gwiazdy.

 


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...