Kanał RSS
Kanał RSS

Niewolnictwo w Brazylii

Ilu z Was drodzy Czytelnicy pije poranną kawę? Czy dla Was to też rytuał, bez którego nie może się zacząć dzień? Czy najbardziej lubicie prawdziwą mocną, czarną i gorzką kawę brazylijską? Nie żebym komukolwiek chciała obrzydzić ulubiony napój, o nie! Jednak są sprawy o których wiedzieć trzeba, których nie wolno przemilczeć.

Brazylia jest jednym z czołowych eksporterów kawy na świecie, który co roku produkuje 2,8 mln ton surowca, co stanowi 29% światowej produkcji kawy, którą piją smakosze na całym świecie.

Niestety jest to okupione ogromnym poświęceniem, z którego większość z nas nie zdaje sobie sprawy. W samej Brazylii na plantacjach jest zatrudnionych ponad 4 miliony dzieci. Najmłodsze z nich mają po 5 lat, najstarsze po 17. Takie są dane szacunkowe. Większość z tych dzieci pracuje za zgodą i aprobatą rodziny, a najczęściej są zmuszane przez rodziców, których dzieciństwo wyglądało podobnie. Taka sytuacja jest wynikiem biedy w jakiej przyszło im żyć.

Pisząc niedawno o firmie Apple po opublikowaniu artykułu otrzymałam opinię zwrotną. Pewna osoba napisała mi, że dzięki zatrudnieniu w dużych koncernach podnosi się w Chinach poziom życia, i lepiej, aby dzieci zarabiały w fabrykach, niż musiały się prostytuować, aby zdobyć środki na utrzymanie.

Taki rodzaj myślenia budzi we mnie skojarzenia o ciężkich chorobach na zasadzie: - "To jest gdzieś daleko, a póki nie u mnie, więc nie obchodzi mnie, że ktoś cierpi". Nie da się sytuacji z Brazylii czy innych krajów odnieść do Polski, ale to nie oznacza, że mamy ją akceptować, i nie starać się jej zmienić. Pomyślcie, że nie wiemy co czeka na nas jutro... Rząd Brazylii w konstytucji z 1989 roku zagwarantował dzieciom pełne fundamentalne prawa, podobne do praw większości dzieci na świecie. Co z tego, jeśli nie są one respektowane? Teoretycznie istnieje obowiązek uczęszczania do szkół w wieku 7-14 lat. W praktyce jednak wygląda to tak, że szkoły podstawowe na terenach wiejskich są oddalone od siebie czasem kilkadziesiąt kilometrów, a średnie znajdują się tylko w większych miastach.

A póki nie ma możliwości wyrównania szans dla wszystkich dzieci, póki istnieje wykluczenie społeczne, bieda, i analfabetyzm, to problem pracujących dzieci nie zniknie.

W ostatnich latach zaistniała organizacja, która daje nadzieję na poprawę sytuacji dzieci. Program Bolsa Familia to projekt, który zapewnia ubogim rodzinom zapomogę finansową pod warunkiem, że dzieci regularnie chodzą do szkoły, oraz otrzymują szczepienia. Program oferuje miesięczne stypendium (22 reale), dla każdego dziecka w rodzinie (max. dla 3 dzieci). Może je otrzymywać rodzina, której dochód nie przekracza 140 realów na miesiąc, co jest określone jako poziom ubóstwa. Rodziny żyjące w ekstremalnej nędzy (z dochodem poniżej 70 re.) dostają dodatkowo 68 realów miesięcznie.

Optymizmem napawa fakt, że 94% środków z funduszu Bolsa Familia trafia do najbiedniejszych, najbardziej potrzebujących 40% społeczeństwa. Przeprowadzone badania wskazują, że środki są wydatkowane zgodnie z ich przeznaczeniem, na wyprawki szkolne, jedzenie, i ubrania dla dzieci.

Bolsa Familia odniosła wewnętrzny sukces, została uznana przez Bank Światowy za "jeden  z kluczowych czynników stojących za pozytywnymi wynikami społecznymi osiągniętymi w Brazylii w ostatnich latach".

Są także przeciwnicy, którzy wykazują, że program przyzwyczaja najbiedniejszych do stałej pomocy, i uzależnia od państwa zabijając w nich ducha przedsiębiorczości i rozwoju zawodowego. Mimo tego, dzięki istnieniu B.F. spada ilość dzieci, które pracują, a wzrasta ilość tych, które się uczą, co jest kluczem do rozwoju przyszłych pokoleń.

Może zatem warto zachęcić też korporacje, aby włączyły się w te działania i dofinansowały program edukacyjny dla dzieci osób, które pracują np. na plantacjach kawy? Dałoby to wymierną korzyść dla obu stron, edukację dla dzieci, i zdecydowanie poprawę wizerunku firm, których marka byłaby kojarzona z wizerunkiem odpowiedzialnym społecznie.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...