Kanał RSS
Kanał RSS

Projekt KOOPERACJA - świadectwo Krzysztofa

Mam na imię Krzysztof, pochodzę z małej miejscowości. Kiedy miałem 1,5 roku zmarł mój tata. Wychowywała nas- mnie i dwóch braci tylko mama.

W domu niczego mi nie brakowało, miałem wszystko co chciałem, ale nie potrafiłem tego uszanować. Kłopoty zaczęły się już od szkoły podstawowej. Uciekałem ze szkoły, z domu- brakowało mi taty.

W wieku 14 lat spotkałem mojego kuzyna, który wiele lat siedział w więzieniu i to z niego właśnie zacząłem brać przykład. Po pewnym czasie wraz z nim i jego znajomymi zacząłem pić alkohol- podobało mi się to. Potem namówili mnie, żebym zaczął kraść w sklepach: „Jesteś małolat- nic Ci nie zrobią!”.

Mama szukała mnie po nocach i przyprowadzała do domu pijanego. Gdy zacząłem szkołę zawodową, mieszkałem w internacie w Bydgoszczy. Chodziłem do niej przez pierwsze cztery miesiące. Potem zacząłem kraść i pić. Oszukiwałem mamę i dyrektora szkoły. Mamie mówiłem, że zgubiłem pieniądze na opłaty. Dyrektorowi, że mamy ciężką sytuację w domu i nie mam jak zapłacić. Po pół roku wszystko wyszło na jaw. Zostałem usunięty ze szkoły za pobicie dyrektora.

Kiedy skończyłem 18 lat wyjechałem do pracy do Krakowa, gdzie popracowałem miesiące. Potem wpadłem w złe towarzystwo- znów zacząłem pić, ćpać, aż w końcu straciłem pracę. Nie miałem pieniędzy, więc wylądowałem na ulicy. Zacząłem kraść, aż złapała mnie policja i trafiłem do więzienia na trzy lata. Tam wkręciłem się w towarzystwo zajmujące się kradzieżami samochodów i tak zacząłem sobie układać plan, co będę robić na wolności.

Po wyjściu znów trafiłem na ulicę- zacząłem kraść samochody. Nie trwało to jednak długo. Znów trafiłem do więzienia na trzy lata. Nie martwiłem się niczym, w więzieniu miałem pracę i niczego mi nie brakowało.

Moja rodzina nie wiedziała, co się ze mną działo w tym czasie. Kiedy wyszedłem pojechałem do domu, ale nie potrafiłem się przyznać, że siedziałem w więzieniu. W domu pobyłem kilka dni. Potem znowu wylądowałem na ulicy i kradłem, żeby mieć za co pić i ćpać. Nic innego się wtedy nie liczyło.

W sumie w więzieniach spędziłem 15 lat. W 2011 roku wychodziłem po ostatnim wyroku. Chciałem zacząć normalne życie, ale znowu wpadłem w towarzystwo z kryminału. Przyjechałem do Warszawy i właśnie tu spotkałem chłopaka, który opowiedział mi o ośrodku. Przyjechałem i zostałem przyjęty.

W ośrodku oddałem swoje życie Jezusowi. Czułem jak cały grzech zostaje ze mnie wzięty. Przyjąłem też chrzest. Wiem, że Jezus umarł za moje grzechy. Dzisiaj nie muszę pić, ćpać, kraść, bo w Jezusie Chrystusie mam całkowitą wolność.  Jestem w ośrodku, bo potrzebuję pomocy, by zdrowieć i się zmieniać. Aby być dobrym człowiekiem trzeba wierzyć i u fać Bogu, bo nie ma innej drogi, która by mogła człowieka zmienić


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...