Kanał RSS
Kanał RSS

Sprawiedliwość a'la Sikora - Fundacja Druga Szansa z Torunia cz.II

gdzieś w podróży w 31.08.2010 rok

Tytułem wstępu do poniższego tekstu. Napisałem te parę słów kilka dni po tym jak zdałem sobie sprawę, że mój wówczas przyjaciel Tomasz Kowalski dyrektor czy prezes w Fundacji Druga Szansa z Torunia, może i przyjaźni się ze mną, ale na zasadach komercyjnych.

Ok, o to nie miałem do niego pretensji, mogłem mieć wyłącznie do siebie, że kolejny raz stałem się ofiarą własnych niedojrzałych wyborów. Jednak z każdą chwilą kiedy docierała do mnie myśl, że Tomasz Kowalski gra nie fair, rodziło się we mnie poczucie wściekłości na tego łacha, za to, że okradł dzieciaki z ich marzeń.

Wtedy w ten słoneczny dzień stojąc pod zegarem na stacji gdzieś tam w Polsce postanowiłem, że Tomasz Kowalski dyrektor Fundacji Druga Szansa stanie się za moją sprawą Tomaszem K. którego działalność zostanie odpowiednio ocenione przez Wymiar Sprawiedliwości. Kiedy z kilkoma osobami podzieliłem się swoimi przemyśleniami, to otrzymałem mocne wsparcie w tym abym odpuścił, abym nie zajmował się sprawami, które mają wydźwięk negatywny, żebym zajął się czymś pozytywnym. Po wyrażonych opiniach kilku niezależnych ekspertów od mojego życia, doszedłem do wniosku, że jednak nie odpuszczę i mimo braku czasu, braku pieniędzy wprawię w ruch młyny sprawiedliwości.

Dziś z perspektywy człowieka, który jest w zupełniej innej sytuacji gospodarczo-politycznej uważam, że zrobiłem słusznie. Tomasz Kowalski dyrektor Fundacji Druga Szansa stał się Tomaszem K. któremu zostały postawione zarzuty przez Prokuraturę w Toruniu, a ta skierowała akt oskarżenia do Sądu Rejonowego w Toruniu, który podjął się ciężkiej pracy czyli sprowadzenia Tomasza K. z krętej ścieżki, pełnej wyboistych kamieni, na odpowiednio szeroką drogę, którą podąża większość społeczeństwa.

To teraz zachęcam do zapoznania się z moim zapisem jakiego dokonałem przed laty. Niech to będzie również ostrzeżenie dla wielu tych, którzy sądzą, że Sikora to naiwniak, były więzień. Chciałbym wielu przypomnieć, że w ekstremalnych warunkach spędziłem 10 lat czyli 3690 dni. Dlatego tym, którym wydaje się, że są twardzielami mówię: Może wpadniesz na dziesięć lat do więziennego piekła, to wtedy pogadamy.


Deszcz za oknem. Siedzę w pociągu do Warszawy. Przedział czerwoniutki. Obice fotelów. Jesień pełną gębą. W przedziale ludzie po grzybobraniu. Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy. A raczej chleb z kotletem panierowanym. W uszach Luba. Dawno nie słuchany, rosyjski zespół. Jednak wielki ruch w przedziale. Wszędzie torby z grzybami. A za oknem nadal deszczowo, pochmurno, ale ciepło.

Jestem wściekły. Brrr. A raczej poirytowany. w kieszeni mam 13 zlotych. na szczęście kupiłem bilet do Warszawy, za całe 40 złotych plus w rękę kierowcy busa wsadziłem 20 zl, zamiast kupić bilet za 23 złote. Dzięki temu przynajmniej zaoszczędzam 100 zlołych na przejazdach mięsięcznie.

A gdzie tracę, tracę na różnych moich wpadkach. Pierwsza wielka wpadka to Justyna T. radca żona oficera WSI. W zeszłym roku poprosiłem ją o pomoc w sprawie mojej walki z Funduszem któremu rzekomo byłem winny ponad 60 tys złotych. Collect jak mnie nazwa nie myli. Ale nie będę się upierał. Mogłem sam bronić się ale zdecydowałem, że Justyna będzie osobą odpowiednią. Przecież kiedyś pomogłem jej znajomemu, który siedział w więzieniu. Wygrałem. Sąd zasądził na rzecz mojego obrońcy ponad 3 tys złotych zwrotów sądowych. Przelał pieniądze na konto radcy Justyny. Zawarliśmy umowę, że dzielimy się po połowie. I zobaczyłem z moich ponad 1,5 złotych całe pięćset złotych. A na moje prośby teraz milczy. Nie uważa za zasadne ze mną się rozliczyć. Ale co tam trzeba żyć.
Czyli w plecy 1 tys. złotych.

Ruszyliśmy. Pociąg wydawał się pusty, a na kilka minut przed odjazdem zapełnił się tak, że teraz wszystkie miejsca są zajęte w przedziale.

Wracam do mojego bilansu. Kolejny cwaniak, krętacz to Tomasz Kowalski z Fundacji Druga Szansa. Wspólnie prowadzimy projekt z urzędem Marszałkowskim i Powiatową Policją. Otrzymał ponad 30 tys na projekt. Z tego dla mnie jest przewidziane ok 5 tys złotych wynagrodzenia.
Dzwonię do mojego podobno przyjaciela z pytaniem co z projektem. Odpowiedź,
- Ok wszystko w porządku. A co u Ciebie słychać?
- Ok - odpowiadam.
- Nie byłem na wakacjach - stwierdza - wyczuwam w głosie, że coś jest na rzeczy. Ale milczeniem wymuszam na nim słowotok. Tym samym uzyskuję przewagę. Przez kilka minut Tomasz stara się złapać ze mną kontakt, zbudować relację. Zapomniał, że przynajmniej w tej dziedzinie specjalizuję w ocenianiu ludzi czy nawiązują kontakt profesjonalnie, czy bezinteresownie. W tym przypadku Tomasz nie był bezinteresowny. Swoją drogą od jakiegoś czasu zwróciłem uwagę, że jego sposób bycia nie jest spowodowany jego roztargnieniem, jest po prostu kamuflażem w grze, którą prowadzi z pełną premedytacją, w której najważniejsze jest wyłudzić, oszukać, okraść najbiedniejszego. Jeśli nie są nim pieniądze, to przynajmniej nadzieja. Zawsze można drugiego człowieka z czegoś okraść. Również jest specem z kradzieży czasu. W tym specjalizuję się w szczególny sposób.

Trzeba mu przyznać, że jest w kamuflażu mistrzem. Potrafi profesjonalnie zbudować relację. Zapomniałem, o świętej zasadzie w kontakcie z ludźmi, że jeśli potrafią w szybki sposób spowodować, że dadzą się lubić, to może być to znak, że są niezłymi graczami. Niestety większość z nas przyjmuje to co drudzy mówią, lub robią jako dobro. Najgorsze, że większość oszustów, cwaniaków, krętaczy posługuje się półprawdami, tym samym trudniej jest ich zdemaskować.

Przypominam sobie pewną historię. Opowiadał mi jeden z wolontariuszy jego fundacji. Kowalski zaprosił na Forum, które jest jego flagową mistyfikacją na której chwyta nowe ofiary w sieci, tkaną przez cały rok. Otóż jeden z VIPów, zgodził się na wzięcie udział w Forum jedynie za zwrot kosztów. Przyjechał. I teraz największa bezczelność oszusta organizatora. ViP podpisuje listę, podpisuje sumę którą miał otrzymać. 300 złotych zostaje wypłacowane w kopercie, do której ViP zagląda dopiero w drodze powrotnej do Warszawy. I cóż odkrywa? Pustą kopertę.

Dzwoni do Kowalskiego a ten z uśmiechem odpowiada, że nie możliwe, że wszystko było przygotowane. Musiał ViP zgubić? Profesjonalista pełną gębą. Nie traci zimnej krwi. Wprowadza ViPowi do głowy niepewność. Ten zaczyna szukać pieniędzy. Jasne, że nie znajduje. Dzwoni, oszust z uśmiechem martwiąc się o VIPa współczuje mu, po czym stwierdza, że być może ktoś pomylił się i nie włożył do koperty. Prosi o wyrozumiałość. Prześlę pieniądze, jak otrzyma zwrot z Urzędu Marszałkowskiego. Kolejna technika. Odwlekanie. Wie, że życie toczy się dalej. Trzeba żyć. Spotykają nas nowe wyzwania, nowe sytuacje, a stare gdzieś zacierają się. ViP po jakimś czasie zapomina. I po sprawie. VIP nie zdaje sobie sprawy, że został przez Kowalskiego wykorzystany jak...no nie bójmy się słowa k.., której nawet alfons, sutener oddaje jakąś część z zarobku.
Jego Forum to raczej targ na który są wabieni różni ludzie, stają się ofiarami. Kowalski który jest wówczas wszędzie. zawsze uśmiechnięty, zakłopotany, roztargniony, a tak naprawdę bardzo dobrze zorganizowany. Jest pedantem. W domu potrafi komórki z dokładnością do kilku centymetrów rozkładać przed zaśnięciem. A w szafach rzeczy są poukładane prawie idealnie.

Jedynie co ludzie mogą u niego zrobić to nażreć się do syta. Ale nie żadnymi smakowymi fajerwerkami, ot normalna kuchnia, którą w podobny sposób cygani, czyli wyłudza na przedłużony termin płatności. Ludzie jak się najedzą, są bardziej ufni. Więc jego targ na którym jedni drugich poznają jest dla niego być albo nie być.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...