Kanał RSS
Kanał RSS

"TEATR DZIECIĘCY MÓJ WIDZĘ OGROMNY" - cz.1

Pamiętam do dziś teatrzyk mojego dzieciństwa. Był za firanką, potem w starej szafie, a aktorami były lalki, pajace i pluszowe misie. Pamiętam dramatyczną rolę krasnoludka, która przypadła w udziale najmniejszej laleczce. Ale pewnego dnia mój teatrzyk wywędrował na podwórko i od tej pory należał już także do innych dzieci.

Uwielbiałyśmy nasz teatr i sprawiedliwie dzieliłyśmy między siebie role postaci, które rodziły się w naszej wyobraźni. Minęło wiele lat. Smak prawdziwego teatru poznałam dopiero jako uczennica liceum muzycznego. Biegałam na każdą premierę. Podziwiałam aktorów, scenografię, kostiumy, muzykę. Zrozumiałam, jak dużo pracy i wysiłku trzeba włożyć, by powstało przedstawienie, tworzące wrażenie tak cudownie doskonałej fikcji, która na moich oczach stawała się prawdą.

Teatr obok muzyki był pasją mojego życia. Idei teatru nie zdradziłam nigdy. Nawet jako zawodowy muzyk i nauczyciel takich przedmiotów jak rytmika, umuzykalnienie, fortepian przemycałam elementy dramy wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Stąd pomysły koncertów teatralnych, zajęć muzycznych integrowanych z plastyką i teatrem, i odwrotnie – zajęć teatralnych, gdzie mali aktorzy oprócz ról mówionych, śpiewają, tańczą i grają na instrumentach. Moje muzyczne bajki: wydana przez PWN „Bajka o Piosence i nutkach” oraz „Zaczarowane pianino” i „Porwanie królewny Nutki” wydane przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, są w opinii innych bardzo teatralne. Scenariusz „Porwania królewny Nutki” posłużył do sztuki telewizyjnej w reżyserii Leny Szurmiej z muzyką Piotra Rubika.

A teraz pragnę podzielić się z nauczycielami i instruktorami chcącymi prowadzić zajęcia teatralne z najmłodszymi wieloletnim doświadczeniem w tej dziedzinie.

Zanim stworzymy teatralną rodzinę, w której będziemy dzielić się rolami, musimy zaprzyjaźnić się ze sobą. Najbardziej integrujące grupę są typowe zajęcia dziecięce (w berka, chowanego) oraz zabawy z elementami dramy (np. „Stary niedźwiedź mocno śpi”). Pozwolą one dzieciom zżyć się ze sobą i otworzyć, a nauczycielowi pomogą w obserwacji i poznaniu ucznia oraz ocenie jego pozycji w grupie. Zabawy uczą też odpowiedzialności za efekt działań zespołowych, a jednocześnie pomagają jednostkom stać się członkami tej małej, artystycznej społeczności. W wieloletniej praktyce pedagogicznej miałam do czynienia z najróżniejszymi dziećmi: mniej lub bardziej zdolnymi, z poważnymi zaburzeniami osobowości i takimi, z którymi były duże kłopoty wychowawcze. Edukacja teatralna uczyniła wiele więcej niż nagany. Dziecko ukarane jest zbuntowane, a wiadomo, że bunt rodzi agresję. Możliwość wyładowania się w różnych pozytywnych działaniach, w tym przypadku w teatrze, wpływa na rozwijanie pożądanych reakcji i poprawę zachowań. Edukacja teatralna ma to do siebie, że dziecko nie tylko przyswaja sobie daną wiedzę, poznaje i zapamiętuje nowe słowa, pojęcia i zwroty, uczy form grzecznościowych i obycia, uwrażliwia na otaczające je piękno, twórczo rozwija, ale również wydobywa to, co jest w nim najpiękniejsze i uczy samorealizacji.

Nie poznamy dzieci, jeżeli będą nas tylko biernie słuchać. Musimy spowodować, żeby same zaczęły mówić na każdy interesujący temat, a my wreszcie posłuchajmy ich. Chcąc sprawdzić, jakie mają wiadomości o teatrze, zacznijmy zadawać im pytania, np. czym różni się teatr telewizji od filmu, a czym teatralne słuchowisko radiowe od spektaklu wystawionego w prawdziwym teatrze? Czy wolą lalki czy grę żywych aktorów? Czym różni się kukiełka od pacynki, czy wiedzą, jak stary jest teatr i czy słyszały coś o teatralnej masce?

Może dzieci same powiedzą nam, czym zajmuje się reżyser, scenograf, dźwiękowiec, oświetleniowiec, inspicjent, sufler, organizator widowni? Co to są rekwizyty? Dlaczego czasem aktora trzeba charakteryzować, czesać, ubierać w kostium? Czy słyszą, kiedy są w teatrze, muzykę i dlaczego scena jest taka jasna i kolorowa. Dzieci powinny oswoić się z tymi wszystkimi terminami, jeżeli chcemy stworzyć z nimi w miarę prawdziwy teatr. Żeby poznać ich zdolności aktorskie, musimy sprawdzić, jak będą odgrywać różne scenki (etiudy) np. scenę pożegnania, spotkania w cukierni itp. Wielce pomocna będzie tu rozwinięta wyobraźnia właściwa dzieciństwu oraz spontaniczna potrzeba ruchu i zabawy.

Zanim przystąpimy do realizowania jakiegoś przedstawienia, powinniśmy zorganizować z dziećmi trochę ćwiczeń: poczytać wierszyki, pośpiewać piosenki, potańczyć i pograć na szkolnych instrumentach. Bardzo dobrze można to pokazać na przykładzie kontrastów w muzyce. Tłumaczymy dziecku, że kontrastem dla muzyki głośnej jest muzyka cicha, dla wesołej — smutna, dla wolnej — szybka, dla dźwięków wysokich — dźwięki niskie. Te wszystkie wymienione kontrasty można zaśpiewać, zatańczyć czy zagrać na instrumentach. Tak samo można powiedzieć wiersz czy zdanie: na przemian głośno i cicho, wesoło i smutno, wolno i szybko, cienkim, a potem grubym głosem. Uświadomienie dzieciom tego podziału ułatwi im późniejszą pracę nad tekstem. Trzeba pokazać dynamiczne stopniowanie od mówienia głośnego do cichego i odwrotnie, tak samo w przypadku tempa, gdy zaczynamy mówić wolno, a potem przyspieszamy lub kiedy od bardzo grubego głosu przechodzimy do cienkiego. Ta umiejętność przyda się nie tylko do śpiewania czy grania z dynamiką na instrumentach, ale też do mówienia. Inaczej powiemy zdanie: „Jak cicho, chyba nutki zasnęły”, a inaczej zdanie: „Fortepian krzyczał głośno: forte, forte, forte”, inaczej: „Umierałem ze strachu i pragnienia. Dobrze, że było lato i śmietnik mnie wyżywił” (z inscenizacji pt. „Kocie łzy” z mojego „Teatru Marzeń”wyd. przez wydawnictwo Prószyński i S-ka, ), a inaczej: „To ma być księżycowy królewicz? Raczej księżycowa dynia” (z inscenizacji pt. „Spotkanie w cukierni” z powyżej wymienionej książki). Dzieci mogą pokazać klaszcząc, uderzając palcami w podłogę, grając na instrumentach— wielką ulewę, deszczyk kapuśniaczek czy ostatnie jego krople, galopujące konie i głośny stukot ich podkówek albo cichy kłus po śniegu, ilustrowany dźwiękiem dzwonków i kołatek.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...