Kanał RSS
Kanał RSS

Uśpiony Wałbrzych

Brudny, biedny, zaniedbany, ze zniszczonymi kamienicami w tych dzielnicach,dla mieszkańców których często jedyną rozrywką jest wypicie jednego czy dwóch tanich win, kiedy uda im się sprzedać trochę złomu zdobytego niekoniecznie legalną drogą lub jeżeli uda im się wykopać z „biedaszybów” i również sprzedać za niewielkie pieniądze węgiel, którego trochę tutaj jeszcze zostało po świetnie swego czasu prosperujących kopalniach.
Być może tak właśnie postrzegają to miasto ludzie, którzy są tutaj na jakąś chwilkę… przejazdem… ludzie, którym nie chce się zagłębić w historię Wałbrzycha, dojrzeć jego lepsze strony, bo właściwie po co? Są tutaj przecież tylko przez ten krótki czas, kiedy przejeżdżają kolejne stacje „Wałbrzych Szczawienko”, „Wałbrzych Miasto”, „Wałbrzych Główny”. A ja…? Urodziłam się tutaj.

Pierwsze wspomnienia z dzieciństwa faktycznie kojarzą mi się z kopalniami i górnikami. Jako kilkuletnie dziecko, dreptając beztrosko do przedszkola, ściskając mocno dłoń Mamy, spotykałam ich na ulicach, kiedy zmęczeni ogromnie ciężką pracą wracali z nocnej zmiany z kopalni z czarnymi od węgla otoczkami wokół oczu. Tamten świat wydawał mi się taki szary i smutny… Jednak wspomnienie tamtych obrazów jest dla mnie na swój sposób piękne i do tej pory wzruszające. Mój Dziadek był jednym z Nich…

Odmianą w tych odcieniach szarości były dni, kiedy Mama zabierała mnie na spacery do zupełnie innego świata, który był na wyciągnięcie ręki. Spacery po pięknym Parku Książańskim, czy cudownym Zamku Książ do tego stopnia pobudzały wyobraźnię małego dziecka, że wydawało mi się, że jestem jedną z dam dworu Księżnej Daisy, która chowa się przed nami za krzaczkami pąsowych róż na zamkowych tarasach, czy w zaułkach zamkowych komnat lub patrzy na nas z balkonów Sali Maksymiliana…
Innym miejscem moich dziecięcych barw było piękne uzdrowiskowe miasteczko- Szczawno Zdrój. Przepiękny Teatr Zdrojowy z cudną neobarokową salą, kipiącą przepychem zdobień, pijalnia wód mineralnych… Sława, jaką uzdrowisko cieszyło się od dawien dawna ściągała na leczenie wodami mineralnymi wielu możnych i sławnych ludzi. Przebywali tam m.in. Z. Krasiński i H. Wieniawski (który tam także koncertował- stąd od 1966 roku corocznie odywa się festiwal jego imienia), Winston Churchill czy też I.Turgieniew. Warto przypomnieć, że w Szczawnie Zdroju urodził się Gerhart Hauptmann, laureat nagrody Nobla w 1912 r.

Lata mijały szybko i w końcu dorosłam do wieku, w którym Mama stanęła przed wyborem, jaką szkołę wybrać dla swojego dziecka. Dzisiaj, będąc już od kilkunastu lat muzykiem Filharmonii Sudeckiej w Wałbrzychu wiem, że wybór Mamy był jak najbardziej trafny i będę Jej za to dozgonnie wdzięczna. Jako siedmioletnie dziecko zdałam egzaminy do Państwowej Podstawowej Szkoły Muzycznej im.St.Moniuszki w Wałbrzychu, do klasy skrzypiec. I nagle świat przybrał zupełnie inne kolory. Muzyka… niekończące się, płynące z każdej strony dźwięki… nie tylko z wnętrza różnego rodzaju instrumentów, które rozbrzmiewały z każdego zakątka szkoły…

Poznając muzykę, ucząc się jej praw, zaczęłam również dostrzegać tak wiele drobnostek w otaczającym świecie, które nagle przestały być szare… mialy różne barwy, odcienie… nie były już odtąd tak smutne, jak wtedy, gdy jako kilkuletnie dziecko widywałam na ulicach zmęczonych górników. Teraz, z perspektywy prawie trzydziestu lat, widzę, że byli Oni jednym z kolorów tego miasta. Jak wielu dzieciom, czy dorosłym świat wydaje się być takim szarym i smutnym, jak mnie wówczas? Z całą pewnością jest ich całe mnóstwo. Zwłaszcza tutaj. W moim mieście, które nie jest martwe. Ono tylko czeka ze swoim wielkim potencjałem, aż ktoś je obudzi…


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...