Kanał RSS
Kanał RSS

Wielkanocne mazurki Chopina

Były lata pięćdziesiąte. Moi dziadkowie mieszkali w Warszawie na Tamce 45, a pod numerem 45a była cukiernia znanego cukrownika z Powiśla, Stanisława Strzałkowskiego. W Wielkim Tygodniu tradycyjnie zamawiano w niej ciasta na świąteczny stół. Wielkanocne baby oblane lukrem, mazurki, serniki i wyśmienite makowce. 

Dla mnie, jako dziecka, było to magiczne miejsce. W czasie świąt wielkanocnych stały tam na ladach rzędy maleńkich stoliczków jak dla lalek, a na nich, na serwetkowych obrusikach, cukrowe, maleńkie święconki. Były to miniaturki wielkanocnych potraw zrobione ręcznie z kruchego ciasta, udekorowane lukrem i ozdobione kolorowymi jajeczkami. Marzyłam o takiej święconce, ale była zbyt droga. 

Dziś cukiernia Strzałkowskiego w niczym nie przypomina tamtej małej cukierenki z dawnych lat. Jest o wiele większa i ma elegancki wystrój. Można w niej spokojnie wypić kawę, porozmawiać, zjeść lody czy pączka z marmoladką wieloowocową w środku, robioną na miejscu. Jest to kolejne miejsce spotkań studentów i pracowników UMIFC (nowa nazwa Akademii Muzycznej) oraz licznych warszawiaków, którzy uznają tylko torty i ciastka na bazie masła. Stanowi jedno z ciekawszych miejsc w Warszawie, a bliskość Zamku Ostrogskich czyni je jeszcze bardziej tajemniczym. 

Warto zwrócić uwagę, że domy na Tamce pod numerem 45, 45a i 45 b, zbudowane przed wojną w latach 1912 -1914 wg projektu architektów Henryka Stifelmana i Stanisława Weissa, są prawie identyczne. W ostatnich latach miasto wyłożyło spore fundusze i wreszcie te wspaniałe kamienice zostały zrekonstruowane. Piękne są to domy i jeszcze ładniejsze w nich mieszkania, w których zachwycają mozaikowe podłogi, stiuki na ścianach, a nawet plafony na sufitach i supraporty nad drzwiami. 

W 1939 roku w domu na Tamce 45 mieścił się punkt opatrunkowy na wypadek wybuchu wojny, a w czasie Powstania Warszawskiego stacjonował sztab Zgromadzenia AK „Bicz” pod dowództwem porucznika Mariana Mokrzyckiego „Bicza”. Kamienica doczekała się też tablicy upamiętniającej ten fakt. 

Dzisiejsze sklepy na Tamce zmieniły swoje szyldy, a po starych nie ma już śladu. Szyld „Pędzle Szczotki” został najdłużej, bo aż do 2013 roku. Pod tą nazwą mieściła się urocza, jak z dawnych lat, klimatyczna kawiarenka. Dawniej był to najlepszy sklep ze szczotkami w Warszawie, prowadzony przez bardzo miłą, niewidomą panią. Mieli tam też bardzo dobre barwniki do pisanek i kraszanek. Właściciele „Pędzli Szczotek” dawno już nie żyją, a kawiarenka, która pielęgnowała tradycje dawnych właścicieli z niezrozumiałych dla mnie powodów zamknęła swoje podwoje. Na Tamce krzyżującej się z ulicą Kopernika były też malutkie, ale doskonale zaopatrzone sklepiki, do których schodziło się schodkami w dół. W tych piwniczkach można było kupić wszystko, czego dusza zapragnie do przygotowania święconki. Były baranki, zajączki z cukru i ciasta, o różnych wielkościach i kształtach, pisanki, czekoladowe i kolorowe jajeczka na wagę, koszyczki, palemki, kropidełka, a nawet gałązki borówek. 

Wszystko przeminęło. Zostały tylko wspomnienia o tamtych święconkach i „mazurkach Chopina”, czyli ciastach dekorowanych pięciolinią z kluczem wiolinowym z lukru, ze słodkimi nutkami w kształcie bazi.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...