Kanał RSS
Kanał RSS

Trudne powroty zza krat

Osadzenie nie musi być równoznaczne z całkowitą izolacją od społeczeństwa. W Polsce istnieją programy resocjalizacji, które pozwalają więźniom na utrzymywanie kontaktu ze światem zewnętrznym poprzez podpisanie specjalnego kontraktu. Są tam sprecyzowane wymogi, które musi spełnić osadzony. W zamian za wywiązanie się z obowiązków więzień ma przywilej częstszego spotykania się rodziną, czy też pracy poza zakładem karnym.

- Osoba, która zdecydowała się na kontrakt uczestniczy w różnych zajęciach terapeutycznych w zależności od problemu z jakim się zmaga. Może to być kłopot z alkoholem lub agresją. Bardzo ważna jest świadomość u osadzonego, czy ma do czego wracać po opuszczeniu zakładu karnego. Wiemy jako społeczeństwo, że osoba, która nie ma do kogo wracać po odbyciu kary, nie ma żadnego zaplecza staje się dla nas zagrożeniem - mówił w PR24 Sławomir Sikora, przedsiębiorca i prowadzący fundację Europejskie Centrum Wspierania Inicjatyw Społecznych.

Pozbawieni wolności coraz chętniej uczestniczą w programach resocjalizacji. Mając świadomość, że kiedyś powrócą do społeczeństwa, a jeśli do tego posiadają rodziny, tym bardziej zależy im na jak najlepszym sprawowaniu. Zakład karny nie jest już zamkniętym gettem. Zakłady karne odwiedzają ludzie z zewnątrz, niekoniecznie powiązani ze służbami policyjnymi. Stereotypy dotyczące środowiska więziennego są często nietrafione, a subkultura grypsery zanika.

W Polsce istnieje system resocjalizacji, ale nie jest on na tyle zintegrowany, żeby zapewnić odpowiednie przygotowanie osadzonych do wyjścia na wolność. Społeczeństwo z kolei nadal obawia się osób opuszczających więzienia. Zwłaszcza tych skazanych za najcięższe przestępstwa.

- Problem jest chyba z identyfikacją zagrożeń. Na ile służby do tego powołane są w stanie zidentyfikować, określić człowieka. Zwłaszcza jego rokowania, czy jest gotów wrócić do społeczeństwa. Można zadać pytanie czy warto dawać taką szansę powrotu, a jeśli nie, to co z taką osobą zrobić - powiedział w PR24Michał Maryniak, redaktor naczelny „Uwaga! Alert”.

Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...