Kanał RSS
Kanał RSS

Eksperyment w otulinie Kampinoskiego Parku Narodowego czy świadoma dewastacja?

Czy to reakcja po naszej interwencji?
Sławomir Sikora w Kampinoskim Parku Narodowym
Jacek Marszałek

Przedstawiam kolejny cud, a może eksperyment, jaki wydarzył się niedaleko tablicy informacyjnej Stowarzyszenia Motorowego Cross Team Stare Babice. To już pozostańmy przy eksperymencie, będzie prościej dla czytelnika. Wielu nie wierzy w cuda, ale eksperyment czy doświadczenie do wszystkich przemawia.

Widać, że skala eksperymentu była znaczna. Poniżej tekstu przedstawiamy zdjęcia dokumentujące. Musiał tu działać do niedawna ktoś lub grupa ludzi z ogromną determinacją. Pewnie i ciężki sprzęt został użyty, do dewastacji otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego. Jestem przekonany, że w dobrej sprawie, wybrano mniejsze zło czyli zniszczenie bezpośrednio terenu przylegającego do KPN. To musiał być podkreślę jeszcze raz niezwykle wartościowy dla wszystkich eksperyment. Oczywiście odpowiednie służby o tym zostały poinformowane.

Może i prowadzono monitoring, aby w żadnym wypadku eksperyment nie wymknął się spod kontroli? Czy zdjęcie kartki zawieszonej na drzewie z informacją o monitoringu tego właśnie miejsca dotyczyło? Umieszczam zdjęcie z informacją o monitoringu na dowód powyższych wniosków.

kampinoski_park_narodowy_jacek_marszalek_slawomir_sikora_monitoring

A powracając do eksperymentu, musiało to być powtórzę znaczne logistycznie przedsięwzięcie. Dlaczego? Wpierw trzeba było wykarczować drzewa i krzewy. Następnie zerwać darń, zakładam, że był to nieużytek, roślinność rosła sobie bez ingerencji człowieka, stąd większa trudność. A potem wydobyto piasek, w powstałe zaś jamy zostały umieszczone np. karpy drzew. Nie wyobrażam sobie, że ktoś piłami ręcznymi i łopatami przeobrażał ten teren. Czyżby pracował ciężki sprzęt, piły spalinowe? Oczywiście z tym wiąże się, wiadomo, hałas. Musiał ktoś coś słyszeć. Choć z drugiej strony być może nikt w okolicy nic nie słyszał, bo zagłuszał pracę maszyn np. trening na torze nietorze vel crossowisku vel terenie zarządzanym vel trasie cross country? Jeśli tak, to ciekawe czy ktoś z uczestników treningów coś widział? Pewnie nie, przecież gogle crossowe nie służą do rozglądanie się w celu podziwiania terenu, poza tym prędkość wymaga skupienia się na trasie.

Umieściliśmy w naszym serwisie pod koniec lutego zdjęcia z działań w tej części otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego.  I nagle zdewastowany teren w krótkim czasie został uporządkowany. Przypadek? Pewnie tak. Drzew to już nikt nie zdążył nasadzić, ale przecież i na to może przyjdzie czas. To teren prywatny i nie należący do KPN zaznaczam. W otulinę Dyrekcja Kampinoskiego Parku Narodowego nie może ingerować, jeśli nie dotyczy to budowy, wpływającej bezpośrednio, na ekosytem KPN. Dewastowanie otuliny w taki sposób w żaden sposób nie wpływa na Puszczę Kampinoską, prawda?

Ciekawe czy i tu działał monitoring pracowników Kampinoskiego Parku Narodowego, na podobnych zasadach jak to miało miejsce z pomiarem hałasu na terenie zarządzanym przez Cross Team Stare Babice w roku 2013?  Może wszystko odbywało się za zgodą władz samorządowych? Poczekamy i przekonamy się. Może coś więcej będą mogły powiedzieć osoby ze Stowarzyszenia Motorowego Cross Team Stare Babice, przecież teren leży w bezpośrednim sąsiedztwie crossowiska, którym zarządzają? A może i teren przez nas sfotografowany, był lub nadal jest w gestii Prezesa Huberta Barszczewskiego? Może w gminie ktoś będzie umiał udzielić wyczerpujących informacji dotyczących ingerencji w otulinę Kampinoskiego Parku Narodowego? A może coś na ten temat wie radny Wojcieszyna Sławomir Sumka, ekspert do spraw bezpieczeństwa i to na poziomie krajowym? Toż jest przewodniczącym Komisji Ochrony Środowiska czy innego ciała, którego celem jest ochrona środowiska czyli dbanie o zrównoważony rozwój? Z pewnością radny tak zaangażowany w ekologię, wie co się wydarzyło w terenie przez nas fotografowanym.

Zakładam, że przy okazji porządkowania terenu nie zostało tam coś nielegalnie zakopane lub wlane?

No i teraz może zrobić się problem, bo jeśli coś zostało zakopane, to teraz trzeba będzie wykopać, bo ten sikora nie odpuści. A kto poniesie karę jeśli zastały tam np. zakopane odpady przemysłowe? Pewnie właściciel terenu, lub osoba nim zarządzająca. Szybciej właściciel terenu poniesie skutki prawne. Zakładając, że jest to osoba bezrobotna, bez stałego zatrudnienia, to nawet jeśli zostanie nałożona kara, to i tak ściągalność będzie niemożliwa. I tym samym, biznes się kręci.

Oczywiście podkreślę raz jeszcze jestem przekonany, że teren uporządkował z własnej woli ktoś, kogo z pewnością nikt nie prosił o to. Nikt do nikogo nie zadzwonił i nie wywiązał się np. przestawiony przeze mnie w poprzednim tekście hipotetyczny dialog. Po prostu został zakończony eksperyment np przyrodniczy.

Jeszcze jedna refleksja. A może chłopaki i dziewczyny porządkują teren, bo ktoś jednak przestraszył się naszych działań? Może ma świadomość, że w dzisiejszych niepewnych czasach z władzą, tępiącą wszelkie przejawy teoretycznego państwa może się okazać, że komuś wbiją gwóźdź do trumny i przestanie np. pełnić ważną funkcję w tej czy innej instytucji? A dziś nowa władza wszystkim patrzy na ręce bez względu na odcienie czy to partyjne czy to samorządowe. Najgorsze, że swoim również patrzą na ręce, a nie tak jak to było za czasów tych, którzy Polskę doprowadzili do stanu jakim określił były minister MSWiA Bartek Sienkiewicz - państwo teoretyczne.

Aha, w poprzednim tekście założyłem, że może w otulinie ktoś rozpocząć działalność gospodarczą w zakresie świadczenia usług sortowania czy spalania śmieci. Jasne, że będzie to usługa tymczasowa. Dlaczego tak sądzę, a dlaczego mam tak nie myśleć. Zawsze ktoś sprytny może wpaść na pomysł by coś spalić lub pozostawić nielegalnie w otulinie KPN, jeśli zda sobie sprawę, że nic mu za to nie grozi. Dlaczego może do takich dojść wniosków? A choćby po zdjęciach tablicy informacyjnej Stowarzyszenia Motorowego, przy której przez kilka miesięcy zalegały śmiecie. I nikt się nimi nie zainteresował, aż do wiosny 2016 roku. Kilka miesięcy to długi czas. Wystarczający by przywieźć, zrzucić i podpalić. Bierność służb jest porażająca. Dla cwaniaka to woda na młyn, szczególnie dziś kiedy gminy podpisują umowy na wywóz śmieci z firmami, które nie muszą mieć żadnych referencji, liczy się wyłącznie cena.

Na zakończenie mojego wystąpienia przypomnę słowa burmistrza z Nowego Jorku Gulianiego, który walczył z przestępczością w Wielkim Jabłku, jak czasem Nowy Jork jest nazywany. Otóż Rudy Guliani mówił, zero tolerancji nawet dla drobnego wandalizmu, ponieważ to skłania następnych do popełniania przestępstw. Zacytujmy fragment z GW :"Zła opinia ciągnie się za Nowym Jorkiem co najmniej od lat 80. W rekordowym roku 1990 było tu 2 tys. 245 zabójstw. Turyści i zwykli mieszkańcy bali się przejeżdżać samochodem przez niektóre dzielnice czy jeździć wieczorem metrem. Sytuacja zaczęła się zmieniać, gdy burmistrzem został w 1993 r. Rudy Giuliani. Wprowadzony przez niego program "zero tolerancji" stał się słynny na całym świecie. Jego podstawowym założeniem było, by pozbyć się poważnych przestępstw, nie można tolerować nawet tych najdrobniejszych, np. wybitej szyby czy skradzionej torebki." - Dominika Pszczółkowska "Nowy Jork coraz bezpieczniejszy" - GW. 26.06.2005

I jeszcze jeden fragment opowieści o Nowym Jorku. Kolejny burmistrz Bloomberg zajął się hałasem "burmistrz Bloomberg skierował też działania także przeciw tym, którzy pogarszają jakość życia w mieście, np. hałasując. Przyjęto szczegółowe przepisy określające, że szczekającego w nocy psa trzeba uciszyć w ciągu maksymalnie pięciu minut, jeśli nie chce się ryzykować mandatu (w dzień pies ma 10 minut), a klimatyzator nie może warczeć zbyt głośno." - Dominika Pszczółkowska "Nowy Jork coraz bezpieczniejszy" - GW. 26.06.2005

Czyli jednak są miejsca na świecie gdzie można przeciwstawić się nawet drobnym wydawałoby się przejawom bezkarności, które w konsekwencji mogą prowadzić do wzrostu przestępczości.

A teraz zachęcam do zapoznania się ze zdjęciami, które dokumentują dewastację otuliny Kampinoskiego Parku Narodowego. Może to skłoni odpowiednie służby do działania. Oczywiście jeśli nie był to eksperyment zgłoszony i monitorowany np. przez Dyrekcję Kampinoskiego Parku Narodowego?

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy

cross_team_stare_babice_fecwis_jacek_marszalek_slawomir_sumka_hubert_barszczewski_kpn_kampinoski_park_narodowy


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...