Kanał RSS
Kanał RSS

Teatr dziecięcych marzeń

teatr marzeń
autor fot.: Adam Wilhelm

Dlaczego teatr dziecięcy, szkolny czy przedszkolny, nie może stać na wysokim poziomie artystycznym, z piękną scenografią, dekoracjami, kostiumami, być pełen światła, poezji, ruchu i muzyki? 

Wbrew głoszonym teoriom, że próby naśladowania teatru profesjonalnego przez amatorów są żałosne, trzeba naśladować grę zawodowych aktorów, ufając własnej wyobraźni i intuicji. Bez tego nie ma mowy o wydobyciu drzemiących w dzieciach talentach, o wychowaniu przez sztukę, o artyzmie. Nie bójmy się nowatorskich form. Przecież królestwo sztuk pięknych ma nieograniczone bogactwa, z których możemy korzystać bez końca i nikt nam tego nie może zabronić. Teatr szkolny czy przedszkolny nie musi być teatrem ubogim. 

Pamiętam do dziś teatrzyk z mojego dzieciństwa. Był za firanką, potem w starej szafie, a aktorami były lalki, pajace i pluszowe misie. Pamiętam dramatyczną rolę krasnoludka, która przypadła w udziale najmniejszej laleczce. Ale pewnego dnia mój teatrzyk wywędrował na podwórko i od tej pory należał też do innych dzieci. Uwielbiałyśmy nasz teatr i sprawiedliwie dzieliłyśmy między siebie role postaci, które rodziły się w naszej wyobraźni. Minęło wiele lat. Smak prawdziwego teatru poznałam dopiero jako uczennica liceum muzycznego. Biegałam na każdą premierę. Podziwiałam aktorów, scenografię, kostiumy, muzykę.

Zrozumiałam, jak dużo pracy i wysiłku trzeba włożyć, by powstało przedstawienie, tworzące wrażenie tak cudownie doskonałej fikcji, która na moich oczach stawała się prawdą. 

Teatr obok muzyki stał się pasją mojego życia, a elementy dramy przemycałam wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Stąd pomysły koncertów teatralnych, zajęć muzycznych integrowanych z plastyką i teatrem, i odwrotnie - zajęć teatralnych, gdzie mali aktorzy oprócz ról mówionych, śpiewają, tańczą i grają na instrumentach. 

W wieloletniej praktyce pedagogicznej miałam do czynienia z najróżniejszymi dziećmi: mniej lub bardziej zdolnymi, z poważnymi zaburzeniami osobowości i takimi, z którymi były duże kłopoty wychowawcze. Możliwość wyładowania się w różnych pozytywnych działaniach, w tym przypadku w teatrze, wpływa na rozwijanie pożądanych reakcji i poprawę zachowań. Edukacja teatralna ma to do siebie, że dziecko nie tylko przyswaja sobie daną wiedzę, poznaje i zapamiętuje nowe słowa, pojęcia i zwroty, uczy się form grzecznościowych i obycia, uwrażliwia na otaczające piękno, twórczo rozwija, ale również wydobywa to, co jest w nim najpiękniejsze i uczy samorealizacji. 

Teatr marzeń, który proponuję polega na tym, że dzieci od początku do końca samodzielnie budują spektakle, obejmując role: reżysera, asystenta reżysera, scenografa, kostiumologa, choreografa, kompozytora, dźwiękowca, oświetleniowca, aktorów i pozostałej obsługi spektaklu: kasjera, portiera, bileterki, organizatora widowni, kurtyniarza, strażaków, rekwizytora, charakteryzatora, fryzjera, szewca, garderobianej, suflera i inspicjenta. 

Oczywiście role te są wymienne. Wczorajszy oświetleniowiec za moment stanie się kolejnym aktorem, ale o tym decydują już same dzieci. W takiej rodzinie teatralnej, którą pewnie pochwaliłby sam wielki Janusz Korczak, wszyscy są współtwórcami spektaklu i praca każdego jest jednakowo ważna i potrzebna.


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...