Kanał RSS
Kanał RSS

Zapomniani bohaterowie rabin Menachem Ziemba i Paweł Frenkel dowódca Żydowskiego Związku Wojskowego

Dziś mija kolejna rocznica wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim. Cieszę się, że Telewizja Publiczna wyemitowała dokumentalny film "Tora i miecz" w reżyserii Roberta Kaczmarka. Nie wiem, skąd u mnie takie przekonanie, ale gdyby nie zmiana ekipy, czyli odsunięcie PO-PSL od władzy nie wspominając o czerwonych, to w Telewizji Publicznej trudno by było wyemitować dokument Roberta Kaczmarka.

Niestety przez wiele lat obowiązywała narracja, w której Żydowski Związek Wojskowy był marginalizowany na rzecz Żydowskiej Organizacji Bojowej. Takie osoby jak Paweł Frenkel czy rabin Menachem Ziemba dla zwykłego zjadacza chleba, sądzę, że do dziś pozostają nieznane. Wszyscy pamiętają bohaterską rolę Marka Edelmana czy Mordechaja Anielewicza w Powstaniu w Getcie Warszawskim.

bandera_zydowski_zwiazek_wojskowy_flaga_powstanie_w_getcie_fecwis

                                        Flaga Żydowskiego Związku Wojskowego

Niestety wymienieni przeze mnie Paweł Frenkel czy rabin Menachem Ziemba pozostają nadal nieznani. Nie trzeba szukać daleko przykładu. Rabin Menachem Ziemba nie ma nawet polskiej strony na Wikipedii. Czyli coś jest na rzeczy, że ten wielki człowiek został na długie lata wyrugowany z pamięci? Gdzie szukać przyczyny? Pewnie jak zwykle w polityce.

Po 1945 roku Polskę opanowała bolszewia czyli lewactwo wszelkiej maści. Po kilku latach nawet zabroniono rabinom uczestniczyć w obchodach rocznicy Powstania w Warszawskim Getcie. I tak z każdym rokiem zacierała się pamięć o rabinie Ziembie, a już w szczególności o ludziach których przedstawicielem jest Paweł Frenkel. Pewnie tylko dlatego, że Ci Polacy żydowskiego pochodzenia nie pasowali do komunistycznej narracji.
 
Przeprowadźmy pewien eksperyment. W czystą wyszukiwarkę wpisuję Marek Edelman. Na pierwszej stronie najczęściej wybieranej przez Polaków wyszukiwarki pojawiają się rekordy w tym " I już nic nie było jak przedtem. Rozmowa z Markiem Edelmanem" na łamach Wyborczej. A co nam pokazuje druga strona wyszukiwarki? "Marek Edelman" - biografia - tym razem Newsweek. Kolejny rekord "Marek Edelman, komendant powstania w Getcie" - Newsweek. Nie wspomnę o innych ogólnopolskich mediach, których materiały poświęcone Markowi Edelmanowi bardzo wysoko pozycjonują się w wyszukiwarce.

A co mówi o Żydowskim Związku Wojskowym sam Marek Edelman. 

Fragment rozmowy Anki Grupińskiej z Markiem Edelmanem („Ciągle po kole")
- Marku, czy możemy zacząć od rozmowy o ŻZW?


- ŻZW? Co cię to obchodzi? Z faszystami chcesz mieć do czynienia?


- Marku, poważnie. Istnieje sporo wspomnień o powstaniu w getcie warszawskim spisanych przez syjonistów i nie syjonistów. I nikt nic nie mówi o ŻZW.


- Bo nie ma o czym mówić

.
- Ty, w Polsce wiele razy opowiadałeś...


- ... o ŻZW?


- Nie, no właśnie, opowiadałeś o powstaniu, zawsze milcząc o ŻZW. Warto może porozmawiać o faktach.


- O jakich faktach? Nie było faktów!

 

To teraz wpiszmy Mordechaj Anielewicz. Tu już gorzej. Nie ma na pierwszej stronie wyszukiwarki informacji z portalu gazeta.pl. A co się dzieje na drugiej stronie? Jest np. "Sylwetka Mordechaja Anielewicza" opisywana przez Fakt. Szukam Wyborczej. Oo, znajduję pod koniec strony "Mordechaj Anielewicz"

To teraz wpisuję Paweł Frenkel. Na pierwszej stronie znajduje "Paweł Frenkel" - Newsweek.pl. Wchodzę i poza zdjęciem opisującym Powstanie w Getcie Warszawskim nic nie znajduje. "Paweł Frenkel" występuje wyłącznie jako tag w Newsweeku, bez możliwości poszerzenia wiedzy o nim. Na drugiej stronie wyszukiwarki próżno szukać informacji z Wyborczej. Dopiero na trzeciej stronie znajduję artykuł chyba z Gazety.pl pt: "Niespotykany wysyp kombatantów". Pod koniec tekstu wymieniony zostaje Paweł Frenkel, o którym generalnie nic nie wiadomo, taki można wysnuć wniosek po przeczytaniu artykułu poza tym, że był dowódcą Żydowskiego Związku Wojskowego. Ale sięgnijmy do tekstu Anny Bikont, która rozmawia z Dariuszem Libionkom. Już tytuł jest sugestywny" Niespotykany wysyp kombatantów". A potem wytłuszczenie "Im dalej od wojny, tym więcej bohaterów. Czasem nawet takich, którzy być może nie istnieli. Prawdy i mity na temat historii Żydowskiego Związku Wojskowego przedstawia Dariusz Libionka"

A co znajdujemy w tekście, przytoczę kilka fragmentów:
"Prawdą jest, że członkowie ŻOB-u przemilczali lub w najlepszym razie minimalizowali udział syjonistów rewizjonistów w konspiracji. To były konflikty, które sięgały czasów przedwojennych. Walka polityczna między partiami żydowskimi przybierała ostre formy, ich działacze obrzucali się inwektywami, wyzywali nawzajem, jedni od komunistów, drudzy od faszystów. ŻOB-owcy, którzy przeżyli, zajęli się głównie utrwalaniem własnej historii."

Czyli nawet na łamach Wyborczej dowiadujemy się, że minimalizowano rolę Żydowskiego Związku Wojskowego. A może nie tylko minimalizowano, ale i fałszowano? Bo dlaczego nie? Przecież komuniści mieli wszelkie narzędzia do niszczenia prawdy historycznej. A czy w Wyborczej powstał tekst np. "Prawdy i mity na temat historii Żydowskiej Organizacji Bojowej"? Ciekawe dlaczego po 1989 roku w wolnej Polsce taki ośrodek władzy medialnej jak ulica Czerska w Warszawie nie starał się przywrócić należytego miejsca Żydowskiemu Związkowi Wojskowemu? Ci ludzie bohatersko walczyli w Powstaniu w Getcie Warszawskim. Co stanęło na drodze redaktorom? A może np. historia Żydowskiego Związku Wojskowego nie wpisywała się w narrację tworzoną przez koncern Agora? Może fakt, że w organizacji działało wielu oficerów rezerwy przedwojennego Wojska Polskiego dla lewicowej gazety nie był do przełknięcia? Czyżby dla Wyborczej ważniejsze było budowanie w Polakach poczucia antysemityzmu, które miało charakteryzować każdego Polaka i to najlepiej katolika, a co za tym idzie poczucia wstydu, że wszyscy jesteśmy po trosze odpowiedzialni za Holokaust oczywiście my Polacy katole. Dodam, że mam korzenie żydowskie, co nie przeszkadza mi być katolem.

A może w Polsce po roku 1989 nastąpiła i w tym obszarze próba zawłaszczenia pamięci o ofiarach zbrodni niemieckich w Polsce? Nie chce mi się wierzyć, ale chyba jest coś na rzeczy. Niektórzy wręcz twierdzą, że są ośrodki żydowskie w Polsce, które uzurpują sobie prawo do monopolu na opisywanie historii polsko-żydowskich relacji, zaś wszyscy inni są spychani na margines, jako niegodni bycia strażnikami historii Żydów w Polsce. Pewnie dlatego Pani Helena Sendler czekała tak długo na swoje miejsce w historii. A taki spryciarz Niemiec Schindler został przez Spielberga rozpropagowany na bohatera. Jednym słowem ma obowiązywać jedna narracja, której podstawą jest Polak antysemita.

Najlepsze, że często wśród osób pochodzenia żydowskiego, które są przeświadczone, że mają monopol na historię, pojawiają się osoby o wątpliwych korzeniach żydowskich. Ale w jakiś sposób zdobyły przysłowiowe metryki, które zaświadczają o ich żydowskim pochodzeniu? Do czego potrzebne im podszywanie się pod Żydów? Można się tylko domyślać. np. sprawa roszczeń do mienia po ofiarach Holokaustu. Nikt oczywiście nie będzie sprawdzał jakości ich pochodzenia, bo przecież sprawdzający mógłby się narazić na ostracyzm grup wpływu. Więcej zostać uznanym za antysemitę. A tu już krok do bycia oskarżanym o nacjonalizm z podłożem nazistowskim. Dlatego wielu hochsztaplerów, cwaniaków czuje się bezkarnymi i wręcz żeruje na historii ofiar, które nie mogą się bronić, ponieważ np. zginęły w obozach śmierci. A za swoją tarczę mają rzekome pochodzenie żydowskie, i drą najgłośniej gęby o antysemityzmie Polaków, a potem przepraszają za Polaków na różnych wieczernicach i innych uroczystościach, których celem jest podtrzymywanie mitu Polaka antysemity. Tu tak sądzę, należy szukać również przyczyny dlaczego dla wielu wygodne jest budowanie narracji o nienawiści Polaków do Żydów. Jest potrzebny obraz czarno-biały, lepiej nim się zarządza, bo wszelkie odcienie szarości powodują wątpliwości prowadzące do poszukiwania prawdy. Dlatego też wszelkie próby zmiany opisu zafałszowanej rzeczywistości są przez nich natychmiast pacyfikowane. Wiedzą, że muszą pilnować wykreowanej rzeczywistości.

Dzięki temu na świecie utrwala się obraz Polaka antysemity. Niemcy również wygrywają w tej medialnej wojnie. Stawianie znaku równości miedzy Niemcami, którzy napadli na Polskę, a Polakami, którzy stali się niemieckiego najazdu ofiarami, dla Niemców jest bardzo korzystne. Ups, użyłem niewłaściwego słowa. Przecież to nie Niemcy, Austriacy czy np. Ukraińcy mordowali moich rodaków, a hitlerowcy, naziści czy faszyści ostatecznie własowcy. Do dziś w wielu publikacjach używa się określenia hitlerowski obóz czy nazistowski, zamiast niemiecki obóz koncentracyjny na terenie okupowanej Polski. Chciałbym jeszcze przypomnieć, że mordowani Żydzi byli w większości Polakami wyznania mojżeszowego, czuli się Polakami i kochali Polskę, za którą oddawali życie. To dopiero narracja zbudowana przez komunistów, oddzieliła Polaków od Żydów, tak jakby Powstańcy z Warszawskiego Getta nie byli Polakami. Wówczas można posługiwać się pewną symboliką, że aryjska Warszawa np. bawiła się na karuzeli, której nigdy nie było, ale i tak ludzie są przekonani na świecie, że Polacy bawili się kiedy hitlerowcy, naziści, faszyści ale nie Niemcy mordowali Żydów, którzy przypomnę w większości byli Polakami wyznania mojżeszowego. Na całym świecie rozpropagował tę karuzele widmo w swoim wierszu Noblista Czesław Miłosz. Stąd zakopanie wszelkich symboli wykreowanych przez lewacką swołocz na rękę również pewnej części środowisk żydowskich, szczególnie tych z Marca 1968 roku. A po 1989 roku nikt nie potrafił zbudować rzetelnego obrazu np. Powstania w Getcie Warszawskim. I do tej narracji z pewnością nie pasują ani rabin Menachem Ziemba, jak również Paweł Frenkel. Symbolem patriotyzmu Bojowców walczących w Getcie w 1943 roku było wywieszenie dwóch sztandarów, niebiesko-białego i biało-czerwonego.

To sięgnijmy po kolejny cytat z rozmowy Pani Anny Bikont z Dariuszem Libionkom.

"- Wiadomo, że jego członkowie (ŻZW) walczyli na pl. Muranowskim - pytanie, jak długo - i że zawiesili dwa sztandary, niebiesko-żółty i biało-czerwony. W prasie konspiracyjnej, w pierwszej broszurze o powstaniu w getcie warszawskim, ''Na oczach świata'', napisanej przez Marię Kann, mowa jest o tych dwóch sztandarach. Problem jest z dokładną lokalizacją. Wszyscy, którzy tam byli, zginęli."

Dziwne, że według redaktorów z Wyborczej Bojowcy z Żydowskiego Związku Wojskowego wywiesili  sztandar niebiesko-żółty? Dlaczego niebiesko–żółty? Przecież symbolem Żydowskiego Związku Wojskowego był kolor biały i niebieski. Czyżby jakieś przeoczenie, a może błąd zecerski w wydaniu? Nie wierzę, że to świadoma manipulacja z ulicy Czerskiej. Umieszczam jeszcze raz symbol Żydowskiego Związku Wojskowego, tak nielubianego i skazanego na zapomnienie szczególnie przez Marka Edelmana.

żydowski_związek_wojskowy_paweł_frenkel_fecwis

"Ringelblum na kilka dni przed wybuchem powstania znalazł się w kwaterze ŻZW na Muranowskiej. Był pod wrażeniem jego przygotowań do walki. Pozostawił opis: ''Członkowie kierownictwa ŻZW, z którymi prowadziłem rozmowę przez kilka godzin, byli uzbrojeni w rewolwery zatknięte za pasem. W dużych salach znajdywała się broń różnego rodzaju, a więc ręczne karabiny maszynowe, karabiny, najrozmaitszego rodzaju rewolwery, ręczne granaty, torby z amunicją, mundury niemieckie''.

"Bronili Muranowskiej co najmniej trzy dni. Tak wynika z dokumentacji niemieckiej, we wstępnej części raportu Stroopa odnotowana jest śmierć nazistowskiego oficera podczas zdobywania budynku, na którym powiewały flagi. Ale przy bliższej analizie raportu i powojennych zeznań Stroopa sprawa znów się komplikuje. [Jürgen Stroop dowodził likwidacją getta warszawskiego i tłumił powstanie w nim w kwietniu i maju 1943 r.]."

Na tej samej stronie znajduję jeszcze jeden wynik z Wyborczej reagujący na "Paweł Frenkel". Jest to informacja, że z okazji 70 rocznicy Powstania w Getcie Warszawskim w Izraelu i w Polsce został wydany okolicznościowy znaczek, który przedstawia Pawła Frenkla lidera Żydowskiego Związku Wojskowego. Połowa tekstu jest poświęcona Pawłowi Frenklowi, a druga jak przystało na lewicową gazetę Markowi Edelmanowi. Tak jakby nie można było napisać całego tekstu o Pawle Frenklu.

pawel_frenkel_zydowski_zwiazek_wojskowy_powstanie_w_getcie_warszawskim_fecwis

Pozwoliłem sobie przejrzeć wyszukiwarkę do czwartej strony. Już nie znalazłem informacji np. z Wyborczej, która tak stara się kultywować szczególnie pamięć o bohaterach Powstania w getcie w Warszawie. Ciekawe dlaczego Paweł Frenkel nie jest w zainteresowaniu Wyborczej? Toż tak tajemnicza postać, powinna wręcz zmotywować do dziennikarskiego śledztwa, szczególnie, że nawet Ringelblum wymienia Pawła Frenkla. Przecież był dowódcą w Powstaniu w Getcie Warszawski.

Nie wierzę, że powodem była przynależność Pawła Frenkla do organizacji prawicowych? Nie wierzę, że redaktorzy w Wyborczej stosują podwójne standardy dotyczące Powstańców w Getcie Warszawskim? Czyżby dwie flagi powiewające tak zirytowały redaktorów z Czerskiej? Nawet starają się w czytelniku wzbudzić wątpliwości czy w ogóle dwie flagi powiewały. Oczywiście w bardzo subtelny sposób wzbudzają wątpliwości. Przytoczę jeszcze raz fragment z wywiadu przeprowadzonego przez Annę Bikont cyt: "W prasie konspiracyjnej, w pierwszej broszurze o powstaniu w getcie warszawskim, ''Na oczach świata'', napisanej przez Marię Kann, mowa jest o tych dwóch sztandarach. Problem jest z dokładną lokalizacją. Wszyscy, którzy tam byli, zginęli."

Po czym zostaje przedstawiona informacja, że może jednak flagi powiewały i to w miejscu gdzie zginął niemiecki oficer. Po chwili znów dostajemy sprzeczny komunikat, że jednak po bliższej analizie raportu i zeznaniach Stroopa sprawa się komplikuje. Ech Wyborcza, a może Wybiórcza? Już widzę Panią Dominikę Wielowieyską dowodzącą, że nie ma w tekście manipulacji, że został tekst rzetelnie napisany, bo zawsze pojawiają się wątpliwości, to tylko dowodzi rzetelności piszącego. Amen.

Przypomnę jeszcze, że Stroop zeznawał przed wymiarem sprawiedliwości zbudowanym przez komunistów. Przypomnę, że w celi ze zbrodniarzem wojennym generałem SS Stroopem w 1949 roku został osadzony Kazimierz Moczarski, dziennikarz, prawnik, żołnierz AK. Pewnie młode osoby nie pamiętają z historii powojennej, że komuniści bardzo często osadzali żołnierzy Polskiego Podziemia z niemieckimi zbrodniarzami. Bardzo często niemieccy zbrodniarze na życzenie czerwonych oprawców oskarżali o kolaborację z nimi przede wszystkim AK. Redaktorzy z Wyborczej potrafią się sprawnie posługiwać różnymi półprawdami, budować narrację, która w czytelniku wywołuje wątpliwości. Oczywiście wzbudzanie wątpliwości ma mieć miejsce tam gdzie tego sobie życzą redaktorzy. Dlatego dla nieobytych z historią czerpanie wiedzy od osób publikujących w Wyborczej może powodować, że powstanie w ich głowach obraz zafałszowanej historii.

To teraz na koniec swoich rozważań wpiszę Menachem Ziemba. Na pierwszej stronie wyszukiwarki nie znajduję ani informacji z Wyborczej ani z Newsweeka. Nawet wpis z Wikipedii przypomnę jest anglojęzyczny. Nie ma polskiego wpisu? Może po moim tekście ktoś spolszczy informację o wybitnym rabinie?

Na drugiej  stronie już wyłącznie królują anglojęzyczne strony. Gdzie jest Wyborcza? Gdzie jest Newsweek? Trzecia strona nie daje żadnych wyników z Wyborczą czy Newsweekiem w tle. Dopiero na czwartej stronie wyszukiwarki nazwisko Menachem Ziemba pojawia się w wyborczej.pl w tekście z dnia 22.02.2016 r "Muzeum Warszawskiej Pragi. Osiecka, Ochman, Szpotański - niezwykli mieszkańcy prawobrzeżnej Warszawy".  Zastanawiam się dlaczego wyrzuciło mi w końcu po ciężkich trudach nazwisko rabina Menachema Ziemby przy tym tekście? Czytam przez ciekawość artykuł. Wreszcie docieram do nazwiska Menachem Ziemba. Otóż został wymieniony na przedostatnim miejscu przez redaktorkę z Wyborczej jako osoba znacząca dla mieszkańców Pragi. Więcej nie użyła przy nim słowa rabin, dla niej to wyłącznie żydowski mędrzec. Pewnie Dominika Wielowieyska stwierdziłaby, że rabin to żydowski mędrzec. Zgadzam się z panią publicystką z Wyborczej, tylko najpierw Menachem Ziemba był rabinem. Nie umniejszając nic Osieckiej, Ochmanowi czy Szpotańskiemu, którzy z pewnością byli barwnymi postaciami prawobrzeżnej Warszawy, to aż się prosi aby redaktorka swoją opowieść rozpoczęła od rabina Menachema Ziemby, który stał się rozpoznawalny na całym świecie.

Dlaczego redaktorzy z Czerskiej starają się nie pamiętać o rabinie, który jako pierwszy wezwał  Żydów do walki z Niemcami w czasie drugiej wojny światowej? Dlaczego Wyborcza próbuje przemilczeć światowej sławy autorytet w dziedzinie prawa żydowskiego oraz członka warszawskiego rabinatu? Dlaczego redaktorzy zdecydowali przemilczeć tę wielką postać? Toż rabin Menachem Ziemba odmówił stanowiska rabina Jerozolimy. A może Czerskiej nie podoba się, że rabin Menachem Ziemba dokonał noweli na gruncie żydowskiego prawa, która nakazywała religijnym Żydom chwycić za broń i walczyć z Niemcami? Pamiętajmy, że w żydowskiej historii nie było takiego momentu, że wszyscy są skazani na zagładę. Dlatego rabin Menachem Ziemba jest tak ważny dla historii. Podkreślę jeszcze rabin Menachem Ziemba dokonał wyłomu w teologii żydowskiej. Czy za ten fakt został przez redaktorów skazany na zapomnienie? Nie wierzę w to, redaktorzy po prostu dokonali nieistotnego przeoczenia. A może zastanawiają się jak poprawić życiorys rabinowi Ziembie, tak by pasował np. do narracji budowanej przez niejakiego Tomasza Grossa?

 rabin_menachem_ziemba_powstanie_w_getcie_warszawa_fecwis_

   rabin Menachem Ziemba 

Dziś jest powtórzę szczególny dzień Pamięci o ludziach, którzy zdecydowali się mimo beznadziei walczyć z Niemcami. Przywracajmy pamięć o Nich. Pamiętajmy o wszystkich Bohaterach bez względu na przynależność polityczną. Uczmy o nich następne pokolenia. Pamiętajmy o Marku Edelmanie, o Mordechaju Anielewiczu, o Pawle Frenklu czy o rabinie Menachemie Ziembie i innych.

Część Ich Pamięci.

 


Powiązane filmy z Google Video

Loading...
Loading...